piątek, 2 stycznia 2026

Wydawnictwo Lucky Książka pt.: "Miłość w kolorze sepii. Miłość w rytmie walca” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Miłość w rytmie walca”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Lucky (współpraca reklamowa baterowa).




Książka pt. „Miłość w rytmie walca” to drugi tom serii

Recenzję tomu pierwszego znajdziecie TU - Miłość w kolorze sepii.


Leokadia i Jan musieli pokonać wiele przeciwności, aby być razem. Udało im się, teraz mogą rozpocząć wspólne życie. Oboje są bardzo szczęśliwi, mają swoje plany i marzenia. Pomału zaczynają wspólną codzienność. Czy to znaczy, że już będzie tylko dobrze? Niestety nie, życie ma dla nich jeszcze wiele niespodzianek i niektóre z nich wcale nie będą przyjemne. Jan wplątał się w coś, na co tak naprawdę nie ma wpływu, jednak popełni duży błąd. Zamiast prawdy będzie kłamał, a to doprowadzi co niejednej bolesnej dla Leokadii chwili. Czy ich miłość wystarczy, aby pokonać przeciwności? Co się stanie, jak prawda wyjdzie na jaw? W co się wplącze Jan? Co jeszcze się stanie? Przed jakimi decyzjami staną?

Tom pierwszy mnie się podobała i nie będę ukrywać, że miałam swoje oczekiwania, sięgając po drugi. Nie były one wcale małe, a jednak autorka spełniła je wszystkie. Śmiało mogę stwierdzić, że książka była po prostu świetna. Ponowieni udałam się w podróż do przeszłości, do okresu międzywojennego i była to naprawdę udana podróż. Historia, jaką znalazłam w książce, według mnie była ciekawa, wciągająca, a jednocześnie dość obrazowała życie w tamtych latach. To opowieść o miłości, która pokonała już wiele przeciwności, jednak życie podsyła jej kolejne, o wielkich zmianach w życiu, byciu żoną wojskowego, rodzinie, na którą tak naprawdę nie można liczyć i wiele więcej. W książce dzieje się dość dużo, a to sprawiło, że nie nudziłam się ani chwilę.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji (niektóre pozostały ze mną jeszcze po jej skończeniu). Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór, a nie należała ona do cienkich książeczek (ma ponad 400 stron).

Bohaterowie pozostali ciekawi, dobrze wykreowani. Zmienili się w pozytywnym znaczeniu tego słowa i mnie te zmiany zdecydowanie się podobały. Leokadia z jednej strony stała się odważniejsza, a z drugiej pozostała sobą (osobą dobrą, uczynną, kochającą). Resztę zmian musicie już odkryć sami, a powiem Wam, że według mnie warto.

„Miłość w rytmie walca” to książka, z którą naprawdę dobrze się bawiłam. Znalazłam w niej ciekawą, wciągającą historią o miłości, która nie będzie prosta. Z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo LUCKY oraz na FB LUCKY Wydawnictwo



Miłość w rytmie walca

środa, 31 grudnia 2025

Wydawnictwo Egmont Komiks pt.: „Kumpelki. Nasze wielkie londyńskie wakacje. Tom 11” - Recenzja

Zapraszam na recenzję komiksu pt.: „Kumpelki. Nasze wielkie londyńskie wakacje. Tom 11”, który otrzymałam od Wydawnictwa Egmont (współpraca reklamowa baterowa).







Za nami kolejny tom komiksu o przygodach Jessiki i jej koleżanek. Dziewczynka lubi przebywać ze swoimi kumpelkami, wręcz nie wyobraża sobie bez nich życia. Ma ich naprawdę sporo, wspólnie przeżywają różne przygody, codzienność, z jaką muszą się zmagać nastolatki. Nie zawsze jest łatwo i kolorowo, czasem muszą poradzić sobie z problemami, które może dla dorosłych są błahe, jednak dla niech naprawdę poważne. Tym razem Kumpelki jadą na wakacje i to aż do Londynu. Dziewczyny mają spędzić ten czas u angielskiej koleżanki Rony. Mają wiele oczekiwań, chcą się dobrze bawić. Tylko czy tak będzie? Jakie okażą się dla nich różnice kulturowe? Co ciekawego zobaczą? Jakie przygody przeżyją?

W komiksie znajdziemy krótkie, jednostronicowe przygody przyjaciółek. Czasem są one zabawne, czasem pouczające, pokazują różne sprawy, z jakimi zmagają się nastolatki.

Wizualnie komiks jest ładny. Ilustracje ciekawe, przyciągają wzrok i zachęcają do poznania treści.

„Kumpelki. Nasze wielkie londyńskie wakacje. Tom 11” to komiks, który polecamy nastolatką. Dobra zabawa według nas gwarantowana.





Moja ocena - 9\10




Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Egmont oraz FB Egmont Polska



Kumpelki. Nasze wielkie londyńskie wakacje. Tom 11



niedziela, 28 grudnia 2025

Wydawnictwo Novae Res Książka pt.: "Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).




Kiedyś mieszkali w jednym domu dziecka, byli z sobą bardzo związani, obiecywali sobie, że nigdy nie przestaną się przyjaźnić. Życie jednak miało swoje plany, minęło wiele lat, dorośli, a każdy z nich ma własną historię, własne życie.
Pani Grażynka była opiekunką w domu dziecka, to dzięki niej, ten czas nie był taki zły. Teraz kobieta jest już starsza, mieszka w domu opieki, a z jej pamięcią jest coraz gorzej. Maria i Jagoda, jedne z jej podopiecznych podejmują decyzję, że trzeba odnaleźć wszystkich i sprawić, żeby się spotkali. Chcą sprawić radość kobiecie, która tak wiele dla nich zrobiła, której wiele zawdzięczają. Jak będą wyglądać poszukiwania? Czy się udadzą? Czego się dowiedzą o dawnych przyjaciołach? Czy uda się sprawić, aby wszyscy się spotkali?

Nie będę ukrywać, że nie czytałam tomu pierwszego. Czy to jakoś odczułam podczas czytania? Szczerze mówiąc, ani troszkę. Niczego mi nie brakowało, nie miałam wrażenia, że coś było wcześniej. Książka zdecydowanie mi się podobała. Historia, jaką w niej znalazłam, była ciepła, wzruszająca, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To opowieść o ludziach, którzy kiedyś byli dla siebie ważni, dorośli i każde poszło w swoją stronę, jednak kiedy potrzeba pomocy, potrafią ją sobie okazać bez wahania.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Szczególności zakończenie wręcz mnie zszokowało (w pozytywnym znaczeniu), jednak dlaczego nie mogę Wam zdradzić. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie zdecydowanie ciekawi, różnorodni, tacy, których przygody śledzi się z przyjemnością. Książkę czytamy z perspektywy wielu osób, więc tym razem nie mogę Wam zdradzić o bohaterach więcej niż w zarysie historii.

„Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” to książka, w której znalazłam ciekawą historię wywołującą emocje podczas czytania. Z przyjemnością polecam.


Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB


Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu

sobota, 27 grudnia 2025

Wydawnictwo Otwarte Książka pt.: "Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście" - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Otwarte (współpraca reklamowa baterowa).




Czasami jest tak, że nasze życie sypie się w jednej chwili. Tak było w przypadku Jurka. Mężczyzna był sołtysem Gołaszyna, pracował w tartaku, był lubiany i szanowany, miał spore poparcie w gminie. Wszystko to stracił, a jakby było mało problemów, okazało się, że czekają go duże koszty. Jurek dowiaduje się, że zostanie dziadkiem i trzeba będzie wyprawić synowi wesele, a to tanie nie jest. Mężczyzna czuje, że całe życie mu się sypie, jednak nie jest w tym wszystkim sam. Jego żona Halinka wpada na pewien pomysł, może i dość szalony, jednak jedyny, jaki im wpada do głowy. Jurek ma wyjechać z wsi, w której spędził wiele lat do Warszawy i tam znaleźć sobie pracę. Czy to będzie dobry pomysł? Jak mężczyzna poradzi sobie w zupełnie innym świecie niż ten znany mu z Gołaszyna? Czy pokona przeciwności? Czy się odnajdzie w Warszawie?

Nie będę ukrywać, że autora książki Kamila Dąbrowskiego, oglądam na TikTok-u i bardzo lubię jego filmiki. Dla mnie to świetna dawka humoru, w niebanalnej odsłonie. Kiedy usłyszałam, że napisał książkę, byłam jej bardzo ciekawa. Czy miałam wielkie oczekiwania? Raczej nie, chciałam po prostu dobrze się bawić, tak jak podczas oglądania filmików i dokładnie to otrzymałam.
Według mnie książka jest naprawdę ciekawa, warta przeczytania. Podczas czytania dość dobrze się bawiłam, śledząc losy głównego bohatera. Były momenty, kiedy na mojej twarzy gościł wielki uśmiech, ale również takie, w których byłam zaskoczona. Książkę czytało się dość szybko, podczas czytania towarzyszyły mi emocje, a akcja według mnie była sprawnie poprowadzona.

Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani. Ja ich polubiłam i to bardzo.

„Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście” to książka, która może i nie jest jakimś arcydziełem, ale zdecydowanie jest pozycją, podczas której czytania świetnie się bawiłam. Moim zdaniem warto ją przeczytać i polecam.



Moja ocena – 8\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Otwarte oraz FB.


Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście

piątek, 26 grudnia 2025

Wydawnictwo Novae Res Książka pt.: "Following my Destiny" - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Following my Destiny”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).





Kiedy Rose Harris dowiaduje się, że cierpi na poważną wadę serca, jej świat się zawala. Na dodatek nie zamierza o tym mówić nikomu, nie chce martwić bliskich, nie chce tego ciężaru zwalać na nich. Postanawia wyjechać ze Stanów do Korei Południowej, z której pochodzi i tam sprawdzić możliwości leczenia. Do tego są jej potrzebne pieniądze, tym jednak zamierza się martwić później.
Kobieta nie spodziewa się, że już na lotnisku stanie się coś, co wiele zmieni w jej życiu, a także będzie szansą na zdobycie pieniędzy. Przez przypadek wpada na pewnego mężczyznę. Luke’a okazuje się biznesmenem i modelem. Okazuje się, że lecą tym samym samolotem, a na dodatek mężczyzn proponuje jej pewien układ. Rose ma udawać jego dziewczynę przed prasą, a pieniądze za to pozwolą jej zdobyć środki potrzebne na leczenie. Początkowo nie ma o nim dobrego zdania, jednak im bliżej go poznaje, tym bardziej go zmienia. Zbliżają się do siebie, jednak los postanawia sobie zadrwić z Rose. Co takiego się stanie? Jak potoczą się losy kobiety? Co z jej sercem? Jak potoczy się znajomość między Rose a Luke?

Historia, jaką znalazłam w książce, mnie się podobała. To opowieść o samotnej walce z chorobą (samotnej, ponieważ bohaterka postanawia nie mówić o niej nikomu), o wyjeździe do ze Stanów do Korei Południowej, nowych znajomościach, miłości. Mnie wciągnęła i to nawet bardzo, a czas z nią spędzony uważam za naprawdę udany.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie zdecydowanie ciekawi, dobrze wykreowani. Tym razem jednak nie powiem Wam nic więcej niż w zarysie historii (musiałabym wtedy zdradzić zbyt wiele). Zdradzę tylko, że oboje warto poznać bliżej. Rose polubiłam od razu, chociaż nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami. Jeśli chodzi o Luke’a, jego musiałam najpierw dobrze poznać, a dopiero później ocenić.

„Following my Destiny” to książka z ciekawą historią, która mnie się podobała i z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 8\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB


Following my Destiny

piątek, 12 grudnia 2025

Wydawnictwo Novae Res Książka pt.: "To, co niespodziewane” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „To, co niespodziewane”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).



Jagna jest dyrektorem zakupów w firmie Kurdyń SA. Zawodowo radzi sobie świetnie, jest uważana za „żelazną damę”, kobietę, która twardo stąpa po ziemi i potrafi wiele załatwić. Jednak to tylko jej jedna strona, druga jest zupełnie inna i mocno na nią wpływa. Kobietę męczą koszmary, traumatyczne przeżycia wracają, a depresja staje się jej przyjaciółką.
Kiedy południowokoreański kontrahent narusza warunki umowy, to właśnie Jagna zostaje wysłana, aby to wszystko „ogarnąć”, wtedy jeszcze nie wie, jak bardzo ta podróż zmieni jej życie. Seul okazuje się pięknym miejscem, które ma na nią bardzo pozytywny wpływ. Kobieta od wiele lat nie spała spokojnie, teraz zaczyna przesypiać całe noce, na dodatek zaczyna czuć spokój, a nawet w jej głowie pojawiają się optymistyczne myśli, co dawno się nie zdarzało. Jagna jest miło zaskoczona. Jednak to nie koniec zmian w jej życiu. Pozna pewnego mężczyznę, który w nim mocno namiesza. Czy kobieta odważy się otworzyć swoje serce? Jak potoczy się jej historia? Czy pozwoli sobie na miłość? Czy odnajdzie swoje szczęście?

Historia, jaką znalazłam w książce, mnie się podobała. To opowieść o traumie, która mocno wpływa na bohaterkę, o zmianach w jej życiu, o miłości i wiele więcej. Książka ma niecałe 300 stron, a autorce udało się na nich zmieścić naprawdę ciekawą, spójną historię, której nic nie brakuje.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie ciekawi, dość dobrze wykreowani.
Jagnę poznajemy jako kobietę, która odnosi sukcesy w pracy. To ona zajmuje jej większość czasu, można nawet stwierdzić, że jest pracoholiczką. Na dodatek walczy z traumą, ma problemy ze snem, depresję. Później obserwujemy, jak się zmienia, jak przewartościowuje swoje życie, zmienia podejście do niego. Te zmiany zdecydowanie mi się podobały, a Jagnę polubiłam.

„To, co niespodziewane” to książka, którą według mnie warto przeczytać. Znalazłam w niej ciekawą, wciągającą, wywołującą emocje historię. Ze swojej strony polecam.



Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB


To, co niespodziewane

środa, 10 grudnia 2025

Wydawnictwo HarperKids Książka pt.: „Smaczna Banda i emocje. Wielki Ser i święta stulecia.” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Wielki Ser i święta stulecia. Smaczna Banda i emocje”, którą otrzymałam od Wydawnictwa HarperKids (współpraca reklamowa baterowa).










Imprezy u Wielkiego Sera są wręcz legendarne. Za każdym razem są huczne – gra muzyka, jest dużo smacznego, wykwintnego jedzenia i picia, a goście otrzymują wspaniałe prezenty. Dokładnie tak samo miała wyglądać następna, związana ze świętami. Zaplanowana była już dawno temu, niestety pewna katastrofa sprawia, że wszystko staje pod wielkim znakiem zapytania. Na dodatek nie zostało już dużo czas. Wielki Ser jednak nie zamierza się poddać i już wie, kogo poprosi o pomoc. Czy to będzie dobry pomysł? Czy przyjęcie się uda? Czy będzie na takim samym poziomie co zawsze?



To kolejna nowość z serii „Smaczna Banda i emocje”. Książeczka jest po prostu wspaniała, ciekawa, a przy tym wartościowa. To seria, która nie tylko bawi, ale również uczy. Będzie doskonałym pomysłem na początek wielu rozmów o emocjach, jakie towarzyszyły ich bohaterom.



Wizualnie książeczka zachwyca. Znajdziemy w niej duże, wspaniałe, przyciągające uwagę ilustracje. Ją po prostu chce się oglądać i to wielokrotnie.



Tekstu na stronach jest niedużo. Co jest znaczące zarówno dla młodszych dzieci, jak i tych starszych, które będą je samodzielnie czytały, a dopiero zaczynają to robić.



Okładka twarda i solidna. Dzięki niej książka nie zniszczy się szybko.


Kolejna nowość w serii „Smaczna Banda i emocje” mnie zachwyciła. To mądra, ciekawa, wartościowa pozycja, którą z wielką przyjemnością polecam.





Moja ocena – 10\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Harper Collin Polska oraz FB HarperKids Polska



Wielki Ser i święta stulecia. Smaczna Banda i emocje