Zapraszam na recenzję książki pt.: „Tajne godziny”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Insignis (współpraca reklamowa baterowa).
Minęło dwa lata od powołania komisji Monochrome.
Miała wykrywać nieprawidłowości, badać działanie brytyjskich
służb specjalnych. Tylko wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że
znajdzie się ktoś, kto będzie chciał, aby prawda nie wyszła na
jaw. Co prawda oddelegowani do niej urzędnicy, Griselda Fleet i
Malcolm Kyle, otrzymali nieograniczony dostęp do poufnych archiwów,
jednak to tylko pozory. Pewnego dnia pojawia się teczka z napisem
OTIS, która wiele skrywa, wiele zmieni. Kim naprawdę są Szpiedzy i
urzędasy, politycy i ich asystenci, karierowicze, wyrobnicy? Co
robią, kiedy nikt nie widzi? Jakie tajemnice są chronione za
wszelką cenę? Czy uda się je odkryć?
Książka z naprawdę
ciekawym pomysłem na fabułę i dość dobrą realizacją.
Zaciekawiła mnie praktycznie od samego początku i to na tyle, że
pragnęłam poznać ciąg dalszy, bez odrywania się od niej. To
opowieść pełna sekretów, tajemnic, które rozwiązywane są
pomału.
Akcja sprawnie poprowadzona, momentami dość szybka, w
innych momentach wolniejsza. Mamy trochę opisów, które ją
zwalniają. Czy to wada? Moim zdaniem nie, dla mnie to była chwila
oddechu, moment na przemyślenia. Książkę czytało się dość
szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi sporo emocji. Dla mnie
była to pozycja na jeden wieczór.
Bohaterowie ciekawi,
dobrze wykreowani, różnorodni. Tym razem nie powiem Wam o nich nic
więcej, ponieważ zdradziłabym zbyt dużo z fabuły.
„Tajne
godziny” to książka z ciekawą fabułą, po którą moim zdaniem
warto sięgnąć. Polecam.
Moja ocena – 8\10
Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Insignis oraz na FB