poniedziałek, 21 września 2026

Wydawnictwo Mando Książka pt.: "Morderstwo w bibliotece” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Morderstwo w bibliotece”, którą otrzymałam od Wydawnictwa MANDO (współpraca reklamowa baterowa).




Flora wchodzi rano do biblioteki, nie spodziewając się, tego, co tam zastanie. Ma zamiar spędzić spokojne chwile z książkami, zamiast tego będzie musiała składać zeznania. Na miejscu zastaje martwą bibliotekarkę, a na dodatek obok zwłok jest mężczyzna, który trzyma dziwny przedmiot. Można by pomyśleć, że sprawa od razu jest rozwiązana. Nic bardziej mylnego. Mężczyzna jest znany Florze z czasów studiów. Według niej Lowel nie jest mordercą, tym bardziej, kiedy okazuje się, że zniknęła bardzo cenna książka. Czy kobieta ma rację? A może jednak tym razem się myli? Co takiego się stało? Kto zabił bibliotekarkę? Kto ukradł cenną książkę? Co jeszcze się stanie? Przed Florą i jej przyjacielem Jackiem kolejna sprawa do rozwiązania, oj będzie się działo.

To już kolejny tom z serii, którą naprawdę lubię. Większość z nich recenzowałam, chociaż nie wszystkie, jednak wszystkie miałam okazję czytać. Nie trzeba czytać ich wszystkich, aby dobrze się bawić i zrozumieć, o co chodzi w tym tomie. Każdy z nich to inna sprawa, którą rozwiązują bohaterowie. Tak jak poprzednie, tak i ten tom naprawdę mi się podobał. Historia, jaką w książce znalazłam była naprawdę ciekawa, a podczas czytania świetnie się bawiłam, odkrywając wszystko wraz z bohaterami.
Akcja sprawnie poprowadzona, z momentami, które potrafiły zaskoczyć. Książka była wciągająca i to praktycznie od pierwszych stron. Przyznam szczerze, że ciężko było odłożyć ją na później, pragnęłam jak najszybciej dowiedzieć się wszystkiego, poznać odpowiedź na wszystkie pytania, które mi się nasunęły podczas czytania. Czytało się ją dość szybko, a podczas czytania towarzyszyły emocje. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie zdecydowanie ciekawi, dobrze wykreowani. Bardzo polubiłam Florę. Jest kobietą odważną, czasem z dość szalonymi pomysłami. Więcej nie mogę wam o niej powiedzieć, jednak według mnie warto poznać ją bardzo blisko.

„Morderstwo w bibliotece” to książka z ciekawą historią, która mnie się podobała i z przyjemnością polecam.





Moja ocena – 8\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo MANDO oraz na FB



Morderstwo w bibliotece

piątek, 4 września 2026

Wydawnictwo Egmont Komiks pt.: „Smerfy i magiczna peleryna” - Recenzja

Zapraszam na recenzję komiksu pt.: „Przygody Smerfów. Smerfy i magiczna peleryna”, jaki otrzymałam od Wydawnictwa Egmont (współpraca reklamowa baterowa).







Smerfy to małe, niebieskie skrzaty mieszkające w Zaczarowanym Lasie. Każdy z nich, kiedy coś potrzebuje, udaje się do Papy Smerfa. Pewnego dnia Papa musi wyjechać, a w wiosce Smerfów dzieją się dziwne rzeczy. Strachuś, Smerf, który bał się wszystkiego, nagle staje się odważny, Maruda przestaje narzekać (co wielu się podoba), a najdziwniejsze jest to, że Łasuch traci apetyt. Co takiego się dzieje, że bez Papy Smerfa, Smerfy tak się zmieniają? Czy uda się to zablokować? Czy Smerfy odkryją tajemnice tych zmian?

Tak nadal bardzo lubimy przygody Smerfów, dlatego z przyjemnością sięgamy po kolejne publikacje. Komiks był ciekawy i wciągający, a momentami również zabawny.

Zdecydowaną zaletą komiksu są ilustracje wykonane przez Peyo. Już na pierwszy rzut oka widać w nich prostotę, która jest świetna. Te ilustracje sprawiają, że przenoszę się w czasie i czuje jakbym, sama była dzieckiem i dostała wyczekiwany komiks.

Według mnie Smerfy są ponadczasowe. Zarówno Amelka, jak i Ksawery z przyjemnością przeczytały komiks, a kiedy już miałam taką możliwość, sama z ciekawością po niego sięgnęłam. Zdecydowanie się spodobał naszej trójce i polecamy.



Moja ocena – 9\10





Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Egmont oraz FB Egmont Polska



Przygody Smerfów. Smerfy i magiczna peleryna

czwartek, 3 września 2026

Wydawnictwo Black Rose Książka pt.: „Mężczyźni Teksasu. Nie moje miejsce” - Recenzja

Zapraszam na opinię o książce pt.: „Mężczyźni Teksasu. Nie moje miejsce”, jaką otrzymałam od Wydawnictwa Black Rose (współpraca reklamowa baterowa).





Marco przyjeżdża do Needville, rodzinnego miasteczka, aby być wsparciem dla matki po śmierci ojca. To miało potrwać tylko kilka tygodni, a później zamierzał wrócić do miejsca, w którym od dawna buduje swoje życie. Wtedy jeszcze nie przewidywał, że jego plany mogą się zmienić, a życie szykuje mu niejedną niespodziankę.
Lilith pragnie odnaleźć swoje miejsce na ziemi, zapomnieć o bolesnej przeszłości i iść do przodu. Wyrusza w podróż, a miasteczko Needville ma być pierwszym przystankiem. Ma zostać tam na chwilę, a później ruszyć dalej. Jednak życie ma dla niej zupełnie inny scenariusz.
Ta dwójka nie miała w planach nikogo poznać, jednak stało się inaczej. Oboje uparci, oboje mający swoje plany, a to, co ich połączy, dość mocno namiesza im w życiu. Czy pozwolą sobie na wspólne szczęście? Jak potoczą się ich losy?

To kolejny tom z serii i po raz kolejny, zarys historii jest dość krótki. Jednak tak jak w przypadku poprzedniego tomu, tak i teraz każde zdarzenie jest na tyle ważne, że pisząc o nim, odebrałabym radość odkrywania historii samemu. Dlatego nie mogę i nie chcę zdradzić więcej.
Mnie książka zdecydowanie się podobała i to nawet bardzo. Uważam, że historia była dynamiczna, wciągająca, pełna akcji. To jedna z tych książek, od których ciężko się oderwać, w których naprawdę dużo się dzieje, z którymi ja nie nudzę się ani chwilę. Znalazłam w niej nienawiść, namiętność, a jednocześnie przeszłość, która niestety potrafi wpłynąć na teraźniejszość.
Akcja według mnie sprawnie poprowadzona, z ciekawymi zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji, a niektóre z nich pozostały ze mną również po jej skończeniu. Była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie zdecydowanie ciekawi, wywołujący emocje w czytelniku. Tym razem jednak nie powiem wam nic o nich więcej niż w zarysie historii. Powiem tylko, że naprawdę warto ich poznać i to blisko.

„Nie moje miejsce” to według mnie świetna książka, z ciekawą, a jednocześnie dynamiczną historią. Z wielką przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Black Rose oraz na FB



Nie moje miejsce

piątek, 7 sierpnia 2026

Wydawnictwo Novae Res Książka pt.: "Tropikalna strefa uczuć” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Tropikalna strefa uczuć”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).




To miały być idealne wakacje z przyjaciółką. Niestety praktycznie od samego początku wszystko nie idzie tak, jak powinno. Liza zostaje wystawiona i na urlop wylatuje sama, na dodatek w samolocie okazuje się, że leci również jej były narzeczony i to nie sam. Kobieta postanawia uwieść pilota, wtedy jeszcze nie wie, że to nie jest dobra decyzja. Okazuje się, że mężczyzna nie należy do tych, co po drodze im z prawem, a wręcz przeciwnie i nie do końca ma dobre zamiary. To nie będzie koniec kłopotów, a dopiero początek. Za jej nowym znajomym podąża Hubert, mężczyzna, który jest pracownikiem wyspecjalizowanej Agencji. Kiedyś już się spotkali, co nie ułatwi sprawy. Luiza będzie musiała podjąć wiele decyzji, od których będzie zależało nie tylko jej bezpieczeństwo, ale również cała przyszłość. Czy podejmie dobrą? Czy będzie bezpieczna? Co połączy ją z Hubertem? Jak skończy się jej wakacyjny wyjazd?

Mnie historia, jaką znalazłam w książce, się podobała. Działo się dość dużo, było ciekawie, namiętnie i zdecydowania wakacyjne. Była to lektura, od której ciężko było się oderwać, z którą naprawdę miło spędziłam czas.
Akcja sprawnie poprowadzona, powiedziałabym, że dość szybka. Książką wywoływała wiele, dość różnych emocji podczas czytania. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie ciekawi, dość dobrze wykreowani.
Liza na co dzień jest dość zabieganą businesswoman, a wakacje miały być chwilą oddechu. No cóż, wyszło zupełnie inaczej, niż planowała. To bohaterka, która czasami działa pod wpływem impulsu, co nie zawsze dobrze się kończy. Ogólnie bardzo ją polubiłam i mocno jej kibicowała.

„Tropikalna strefa uczuć” to moim zdaniem naprawdę ciekawa propozycja w wakacyjnym klimacie. Ze swojej strony polecam.


Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB


Tropikalna strefa uczuć

czwartek, 11 czerwca 2026

Wydawnictwo Egmont Komiks pt.: „Asteriks. Obeliks i spółka. Tom 23” - Recenzja

Zapraszam na recenzję komiksu pt.: „Asteriks. Obeliks i spółka Tom 23”, który otrzymałam od Wydawnictwa Egmont (współpraca reklamowa baterowa).











Zbliżają się urodziny Obeliksa, a mieszkańcy wioski zaczynają się dziwnie zachowywać. Wszystko dlatego, że szykują dla niego prezent i to nie byle jaki. Zamierzają umożliwić mu spuszczenie manta całemu legionowi rzymskiemu stacjonującemu w Rabarbarum. Dla Obeliksa powinien być to prezent idealny, w końcu to bardzo waleczny Gal. Niestety ich plany docierają do Juliusza Cezara, a on nie zamierza tego tak po prostu zostawić. Wręcz przeciwnie, wymyśla sposób, jak raz na zawsze pozbawić Galów chęci do wojaczki. Na jaki pomysł wpadnie? Czy mu się uda? Czy prezent na urodziny Obeliksa będzie trafiony? Czy uda się go zrealizować?

Za nami kolejny tom przygód Asteriksa, z którym doskonale się bawiłam. Dla mnie to powrót do lat młodości, a dla moich dzieci po prostu ciekawa przygoda. Jako dziecko uwielbiałam wszystko, co związane z Asteriksem, czytałam zarówno książki, komiksy, jak i oglądałam filmy. Jak podobała nam się nowość wydawnictwa Egmont (a raczej nowe wydanie, bo komiks jest znany od lat)? Zdecydowanie bardzo. Komiks okazał się ciekawy, wciągający, pełen przygód.

Jednak książka to nie tylko komiks i według mnie to ogromna zaleta. Co w takim razie jeszcze w niej znajdziemy? Ponad czterdzieści stron dodatków, a w nich poznamy okoliczności powstawania albumu, zobaczymy archiwalne materiały i dowiemy się wielu ciekawostek o bohaterach, autorach i historii.

Wizualnie komiks jest naprawdę ciekawy. Ilustracje przyciągają wzrok i zachęcają do czytania.

„Asteriks. Obeliks i spółka Tom 23” to moim zdaniem książka, w której znajdziemy ciekawy komiks, a także wiele ciekawostek, okoliczności powstania album i dużo więcej. Z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10





Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Egmont oraz na FB Egmont Polska



Asteriks. Obeliks i spółka Tom 23

niedziela, 7 czerwca 2026

Wydawnictwo Novae Res Książka pt.: „Nie ma we mnie m…” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Nie ma we mnie m…”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).






Abigail Gladen jest pisarką, którą uwielbiają ludzie. Jej historie miłosne zachwycają, poruszają serca. Niejedna kobieta marzy, aby taką przeżyć. Można by pomyśleć, że jest kobietą w szczęśliwym związku. Nic bardziej mylnego. Jej serce pękło i to niejednokrotnie. Teraz jest zamknięte, a ona przestała wierzyć, że miłość istnieje poza historiami napisanymi na stronach książek.
Adam Hunt jest autorem wielu felietonów, jednak powstały one wcześniej. Kiedyś nie miał najmniejszego problemu z ich pisaniem, teraz nie wychodzi mu nic wartościowego. Pewnego dnia wpada jednak na pewien pomysł. Po obejrzeniu, w telewizji wywiadu przeprowadzonego z Abigail, postanawia stworzyć o niej artykuł. Wtedy jeszcze nie wie, jak wiele niebawem zmieni się w jego życiu.
Oboje skrywają w sobie tajemnice, oboje mają swoją przeszłość. To nie będzie prosta znajomość, nie będzie miłości od pierwszych chwil. To będzie czas pełen rozmów, niekiedy dość trudnych. To będą chwile, w których będą musieli podjąć niejedną decyzję. Czy dadzą radę? Czy otworzą swoje serca? Czy poradzą sobie z przeszłością, z przeciwnościami losu? Czy odnajdą swoje szczęście nie tylko w życiu zawodowym, ale również w prywatnym?

Ta historia skradła mi serce. Była ciekawa, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To nie tylko opowieść o miłości, ale również bólu, tęsknocie, przeszłości, o której trudno zapomnieć. To jedna z tych pozycji, o której nie zapominam zaraz po skończeniu ostatniej strony.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się dość szybko. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór, od której ciężko było mi się oderwać, aż nie dotarłam do ostatniej strony. Jak już wspomniałam, była pełna emocji, dość różnorodnych, które pozostały ze mną jeszcze na jakiś czas po przeczytaniu ostatniego słowa.

Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani. Nie byli idealni, a wręcz przeciwnie. Oboje mieli wady i zalety, a to sprawiło, że byli bardziej realistyczni, że można było się z nimi utożsamiać.

„Nie ma we mnie m…” to książka, w której znalazłam historię, która skradła moje serce. Z wielką przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB



Nie ma we mnie m…

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Wydawnictwo Insignis Książka pt.: „Tajne godziny” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Tajne godziny”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Insignis (współpraca reklamowa baterowa).





Minęło dwa lata od powołania komisji Monochrome. Miała wykrywać nieprawidłowości, badać działanie brytyjskich służb specjalnych. Tylko wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał, aby prawda nie wyszła na jaw. Co prawda oddelegowani do niej urzędnicy, Griselda Fleet i Malcolm Kyle, otrzymali nieograniczony dostęp do poufnych archiwów, jednak to tylko pozory. Pewnego dnia pojawia się teczka z napisem OTIS, która wiele skrywa, wiele zmieni. Kim naprawdę są Szpiedzy i urzędasy, politycy i ich asystenci, karierowicze, wyrobnicy? Co robią, kiedy nikt nie widzi? Jakie tajemnice są chronione za wszelką cenę? Czy uda się je odkryć?

Książka z naprawdę ciekawym pomysłem na fabułę i dość dobrą realizacją. Zaciekawiła mnie praktycznie od samego początku i to na tyle, że pragnęłam poznać ciąg dalszy, bez odrywania się od niej. To opowieść pełna sekretów, tajemnic, które rozwiązywane są pomału.
Akcja sprawnie poprowadzona, momentami dość szybka, w innych momentach wolniejsza. Mamy trochę opisów, które ją zwalniają. Czy to wada? Moim zdaniem nie, dla mnie to była chwila oddechu, moment na przemyślenia. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi sporo emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani, różnorodni. Tym razem nie powiem Wam o nich nic więcej, ponieważ zdradziłabym zbyt dużo z fabuły.

„Tajne godziny” to książka z ciekawą fabułą, po którą moim zdaniem warto sięgnąć. Polecam.



Moja ocena – 8\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Insignis oraz na FB



Tajne godziny