Zapraszam na recenzję książki pt.: „Nie ma we mnie m…”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).
Abigail Gladen jest pisarką, którą uwielbiają
ludzie. Jej historie miłosne zachwycają, poruszają serca. Niejedna
kobieta marzy, aby taką przeżyć. Można by pomyśleć, że jest
kobietą w szczęśliwym związku. Nic bardziej mylnego. Jej serce
pękło i to niejednokrotnie. Teraz jest zamknięte, a ona przestała
wierzyć, że miłość istnieje poza historiami napisanymi na
stronach książek.
Adam Hunt jest autorem wielu felietonów,
jednak powstały one wcześniej. Kiedyś nie miał najmniejszego
problemu z ich pisaniem, teraz nie wychodzi mu nic wartościowego.
Pewnego dnia wpada jednak na pewien pomysł. Po obejrzeniu, w
telewizji wywiadu przeprowadzonego z Abigail, postanawia stworzyć o
niej artykuł. Wtedy jeszcze nie wie, jak wiele niebawem zmieni się
w jego życiu.
Oboje skrywają w sobie tajemnice, oboje mają
swoją przeszłość. To nie będzie prosta znajomość, nie będzie
miłości od pierwszych chwil. To będzie czas pełen rozmów,
niekiedy dość trudnych. To będą chwile, w których będą musieli
podjąć niejedną decyzję. Czy dadzą radę? Czy otworzą swoje
serca? Czy poradzą sobie z przeszłością, z przeciwnościami losu?
Czy odnajdą swoje szczęście nie tylko w życiu zawodowym, ale
również w prywatnym?
Ta historia skradła mi serce. Była
ciekawa, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To nie tylko
opowieść o miłości, ale również bólu, tęsknocie, przeszłości,
o której trudno zapomnieć. To jedna z tych pozycji, o której nie
zapominam zaraz po skończeniu ostatniej strony.
Akcja sprawnie
poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę
czytało się dość szybko. Dla mnie była to pozycja na jeden
wieczór, od której ciężko było mi się oderwać, aż nie
dotarłam do ostatniej strony. Jak już wspomniałam, była pełna
emocji, dość różnorodnych, które pozostały ze mną jeszcze na
jakiś czas po przeczytaniu ostatniego słowa.
Bohaterowie
ciekawi, dobrze wykreowani. Nie byli idealni, a wręcz przeciwnie.
Oboje mieli wady i zalety, a to sprawiło, że byli bardziej
realistyczni, że można było się z nimi utożsamiać.
„Nie
ma we mnie m…” to książka, w której znalazłam historię,
która skradła moje serce. Z wielką przyjemnością polecam.
Moja ocena – 9\10
Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz