środa, 2 września 2020

Wydawnictwo HarperCollins Polska Książka pt.: „Porwanie jeża Eliasza. Akademia mądrego dziecka. Pomóż mi przetrwać" - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o książce pt.: „Porwanie jeża Eliasza. Akademia mądrego dziecka. Pomóż mi przetrwać”, jaką otrzymałam od wydawnictwa Harper Kids.









Samiczka jeża wydała na świat swoje maluch w domu żółwia. Niestety po niedługim czasie doszła do wniosku, że musi się z nimi przenieść, gdyż tu nie mają spokoju. Pomału przenosi swoje dzieci, w inne, bezpieczne dla nich miejsce. W pewnym momencie mały chłopiec zagląda do domu żółwia i widzi malutkiego jeża, samotnego, bez opieki. Chcąc mu pomóc, zabiera go, niestety robi źle, a mama jeżyka wraca po niego i go nie może znaleźć, jest zrozpaczona. Tata chłopca każe mu odnieść szybciutko malca, tam, gdzie był, tłumacząc mu dlaczego. Niestety jest to za późno, a mama jeża nie pojawia się ponownie. Co stanie się z malutkim jeżem? Czy uda mu się przeżyć?

Wspaniała historia, która bawi i uczy. Dzięki niej dziecko dowie się, czego nie należy robić, widząc samotne maleństwo jeża, a także gdzie trafia i jak się nim trzeba opiekować, kiedy nie ma rodziców.

Na końcu książki znajdziemy planszę edukacyjną a w niej wiele ciekawostek o jeżach.

W książce znajdziemy słowniczek trudnych pojęć dzięki czemu, dziecku łatwiej wszystko zrozumieć.

Ilustracje są śliczne, kolorowe, przyciągają wzrok i zachęcają do poznania treści.

Okładka twarda, solidna, dzięki niej książka posłuży długi czas.

„Porwanie jeża Eliasza. Akademia mądrego dziecka. Pomóż mi przetrwać” to ciekawa i mądra książeczka, którą zdecydowanie warto dołączyć do domowej biblioteczki. Z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 10\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Egmont gdzie kupicie książki wydawnictwa HarperCollins Polska oraz na FB KsiążkoSfera HarperKids





Porwanie jeża Eliasza. Akademia mądrego dziecka. Pomóż mi przetrwać

Wydawnictwo Videograf SA Książka pt.: "Zagubieni w kłamstwie” - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o książce pt.: „Zagubieni w kłamstwie”, jaką otrzymałam od Wydawnictwa Videograf.








Książka pt.: „Zagubieni w kłamstwie” to drugi tom cyklu Wszystkie nasze chwile. Tom pierwszy to ksiażka pt.: „Obca miłość”.



Weronika pomimo wszystko nie zamierza odpuścić, chce przejąć firmę po dziadku, wdrożyć się w jej działanie. Jusuf okazał się zdrajcą, tylko się nią zabawił, jednak pomimo wszystko, choć bardzo tego chce, nie potrafi przestać go kochać, a widok jego i Agnes łamie jej serce. Nie ma już praktycznie nikogo, każdy w jakiś sposób okazał się zdrajcą, każdy oprócz komisarza Artura Adamczeskiego. Tylko on jej pomaga, otacza opieką, chce odnaleźć wspólnika Mileny, aby mogła być bezpieczna. Tylko czy aby na pewno?
Kobieta próbuje znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, jednak nie jest to takie proste. Zaczyna szukać na własną rękę i już myśli, że coś ma. Okazuje się, że młoda dziewczyna siedząca na recepcji, była dla jej dziadka kimś więcej, pomagała mu w księgowości, opłacał jej studia, a przez to ona zna hasła niezbędne, aby dowiedzieć się coś więcej o finansach firmy. Odkrywają nieścisłości, jednak muszą się rozstać, mają dokończyć na drugi dzień. Nie spotykają się więcej, ciało recepcjonistki zostaje znalezione nad ranem. Weronika jest coraz bardziej przerażona, tym bardziej że wszystkie ślady wskazują na to, że Jusuf jest sprawcą. Kobieta zgadza się na wyjazd do pensjonatu w Łebie, gdzie ma być bezpieczna, a w tym czasie Artur ma wrócić do Skarbiesz i prowadzić śledztwo. Czy mu się uda? Czy Weronika podjęła dobrą decyzję, udają się do Łeby? Co tam się stanie? Czy Jusuf jest mordercą?

Pierwszy tom bardzo mi się podobał, a co za tym idzie, nie mogłam się doczekać kontynuacji, miałam do niej duże oczekiwania. Nie zawiodłam się ani trochę. Autorka napisała rewelacyjną kontynuację utrzymaną na poziomie pierwszego tomu. Historia ciekawa, wciągająca, dynamiczna. Pełna zagadek, zwrotów akcji. Kiedy już myślałam, że udało mi się rozwiązać zagadkę, okazywało się, że tak naprawdę nikt nie jest do końca tym, za kogo się podaje, a ja nadal nic nie wiem. To sprawiało, że nie mogłam się oderwać od książki, czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji.

Weronika czuje się zagubiona i wcale jej się nie dziwię. Tak naprawdę nie wie, co się dzieje, komu może ufać, a kto jest jej wrogiem. Kiedy myśli, że już wszystko będzie dobrze, okazuje się, że to nie koniec nieszczęść, jakie mają ją spotkać. Zdecydowanie ją lubię.

„Zagubieni w kłamstwie” to książka, przy której nie da się nudzić. Ciekawa, wciągająca, zaskakująca, dynamiczna. Bardzo mi się podobała i z wielką przyjemnością polecam, a sama czekam na tom trzeci i zakończenie historii Weroniki.



Moja ocena – 10\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwa Videograf SA oraz na FB.


Zagubieni w kłamstwie

wtorek, 1 września 2020

Cresco Długopisy SHINE - Opinia

 

Zapraszam na opinię o długopisach SHINE w opakowaniu prezentowym, jakie otrzymałam od firmy Cresco.





Długopisy są metalowe, ich obudowana to imitacja brokatu. Wyglądają ładnie, połyskują przy świetle (zarówno tym z żarówki, jak i takim słonecznych). Dostępne są w sześciu kolorach: srebrny, słoty, różowy, fioletowy, niebieski oraz zielony, a każdy ze srebrnym wykończeniem.

Zapakowane są w pudełeczka z napisem „Upominek dla wyjątkowej osoby”. Doskonale sprawdzą się jako dodatek do prezentu praktycznie dla każdego.

Są wygodne w użyciu. Nie ślizgają się w dłoni, co sprawia, że pisze się nimi bezproblemowo. Nie zacinają się podczas wysuwania i chowania wkładu.

Piszą dość ładnie, nie za grubo. Podczas pisania nie tworzą się kropelki tuszu na kartce (co dla mnie jest zdecydowaną zaletą, takie kropelki nieładnie wyglądają), nie rozmazują się napisane słowa (również to jest dla mnie znaczące, szczególnie że piszę dość szybko i często mam problem z tuszem na dłoni oraz rozmazanym tekstem, ponieważ zanim tusz zdąży wyschnąć, ja zdążę przejść do następnej linijki i tym sposobem rozmazuje mi się to, co napisałam wcześniej).

Wielu twierdzi, że długopis jak długopis, byle tylko pisał i nie przerywał. No cóż, ja jestem inna i co do długopisu mam większe wymagania. Długopisy SHINE w opakowaniu prezentowym są ładne, wygodne w użyciu i doskonale nadają się jako dodatek do prezentu (dla mnie sam długopis to trochę za mało na prezent, dlatego jako dodatek). Ze swojej strony polecam.





Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę sadpex oraz na FB Cresco.


Długopisy SHINE w opakowaniu prezentowym

Wydawnictwo NieZwykłe Książka pt.: "Money Man" - Rozdział 1

 


ROZDZIAŁ PIERWSZY


Nie spodziewałam się, że spędzę Nowy Rok przyciśnięta do ściany kabiny w toalecie i że będzie mi towarzyszyć obcy facet. Ale z drugiej strony był tak olśniewająco przystojny, że każda kobieta dostałaby zadyszki… tak jak ja teraz. Jednak wydarzenia z poprzednich tygodni powinny nauczyć mnie rozumu.

Ochrypłym jękiem wyrwał mnie z zamyślenia, gdy znalazł pod moją spódniczką podwiązki, które założyłam całkiem niepotrzebnie. Z moich ust wyrwał się dźwięk świadczący jednak o czymś zupełnie innym niż to, do czego próbował mnie przekonać spowity alkoholowym zamroczeniem umysł. To właśnie z powodu ostatnich wydarzeń, a nie na przekór im, znalazłam się w tym miejscu. Upiłam się i byłam o krok od przelecenia gościa, którego ledwie znałam, w eleganckiej i pozornie czystej toalecie ekskluzywnego klubu przylegającego do Hotelu Eventi.

Przeszedł mnie prąd, gdy facet z rozmysłem zaczął pieścić palcami skórę po wewnętrznej stronie moich ud. Co ja, do cholery, wyprawiam? Nie jestem taka. Do tej pory spałam jedynie z dwoma mężczyznami. Wszystkie powody, dla których nie powinnam tego robić, rozpłynęły się, gdy zaczął całować mnie po szyi, skubiąc ją delikatnie i sprawiając, że wierciłam się niczym rozchichotana nastolatka.

– Rozsuń nogi – powiedział nieznoszącym sprzeciwu tonem.

Niski tembr jego głosu miał akcent, którego mój zamroczony umysł nie potrafił nazwać. Mimo to w mojej głowie pojawił się obraz seksownego szkockiego górala z jednego z moich historycznych romansów.

Ciekawe, jakby to brzmiało, gdyby nazwał mnie dzieweczką.

Z jego piersi wyrwał się grzmiący śmiech.

– Dzieweczką?

Cholera, powiedziałam to na głos? Wypowiedział to słowo w tak seksowny sposób, że w życiu czegoś takiego nie słyszałam.

Nie miałam czasu na myślenie, szczególnie że opuszkami palców znalazł się u zbiegu moich ud. Cała zapłonęłam, gdy przycisnął je do mojej szparki. Stringi nie stanowiły praktycznie żadnej bariery. Z minuty na minutę byłam coraz bardziej mokra. Powinnam czuć się skrępowana, ale jego ruchy sprawiały, że miałam ochotę błagać go, żeby wziął mnie tak, jak jeszcze nigdy tego nie robiłam.

– Jesteś cała mokra – wymamrotał, po czym ustami miękkimi jak płatki kwiatów dotknął mojego obojczyka. Następnie zaczął wygłodniale przygryzać kącik moich ust, zostawiając na nim posmak drogiego wina, którym częstowano dzisiaj wszystkich gości – łącznie z tymi na parkiecie, którzy oczekiwali na końcowe odliczanie. Przez chwilę zastanawiałam się, gdzie podziały się nasze kryształowe kieliszki. Mieliśmy je ze sobą, gdy mnie tu przyprowadził.

Myśli uleciały mi z głowy, gdy zręcznie wsunął mi dłoń pod bluzkę. Równie szybko uwolnił z koronkowego stanika moją prawą pierś, jednocześnie wsuwając palec, a może i dwa, głęboko w moje wilgotne wnętrze. Otworzyłam gwałtownie oczy. Kiedy właściwie je zamknęłam?

Gdy zaczął ssać mój sutek, moje pożądanie wzrosło po tysiąckroć. Spojrzałam w dół i dostrzegłam dwa napełnione do połowy kieliszki stojące na podłodze, po czym pod wpływem czystej przyjemności odrzuciłam głowę w tył, uderzając nią w wyłożoną kafelkami ścianę kabiny. Westchnienie, które mi się wymknęło, wcale nie było spowodowane bólem. Rozkosz przerosła wszystkie odczucia po przypadkowym zderzeniu ze ścianą. Wyparowały wszelkie wątpliwości, których nie zdążył stłumić alkohol.

– Tak – powiedziałam błagalnym tonem, potrzebując mocniejszych wrażeń.

– Co „tak”?! – warknął, jakbym była miodem dla kryjącego się w jego wnętrzu wygłodniałego niedźwiedzia.

Wciągnął moją pierś głęboko do ust, cały czas pieszcząc mnie palcami. Potem, jakby odczytując targające mną pragnienia, z wprawą przejechał kciukiem po mojej łechtaczce.

Przytłoczona narastającymi doznaniami poprosiłam:

– Pieprz mnie.

Błaganie było najmniejszym z moich zmartwień – moje ego już dawno zamilkło. Gdy wstrząsnął mną pierwszy orgazm, z moich ust wyrwał się głośny okrzyk. Nieznajomy nie przestawał, kontynuując pieszczoty i przedłużając moją rozkosz. Po wspięciu się na szczyt kolana zrobiły mi się jak z waty. Wysunął palce i chwycił mnie za pośladki jedną ręką, przytrzymując w miejscu.

Cholera, ależ był silny. Choć byłam skrajnie podniecona, uznałam to za niesamowicie seksowne. Wolną ręką odsunął na bok wąski paseczek moich stringów.

– Teraz będę cię pieprzył – oznajmił dobitnie.

Wyswobodził się ze spodni, rozdarł zębami opakowanie prezerwatywy i nałożył ją jednym, płynnym ruchem. Stało się to tak szybko, że usłyszałam jedynie dźwięk rozrywanego plastiku.

Dopiero później przeszło mi przez myśl, że sądząc po tempie, w jakim to zrobił, na pewno nieraz miewał takie przygody z kobietami.

Wsunął masywne udo między moje nogi, rozsuwając je szeroko i zachęcając, abym objęła nimi jego biodra. Wiedziona namiętnością spełniłam jego żądanie. Podniósł mnie z podłogi i położył na sobie. Nie miałam nawet czasu, aby pomyśleć, gdy wsunął się we mnie do samego końca. Wciągnęłam gwałtownie powietrze, częściowo pod wpływem przyjemności, a częściowo bólu. Zrobiłam oczy wielkie jak spodki, gdy rozciągnął mnie do granic możliwości. Skarciłam się w duchu za to, że nie zdążyłam mu się dokładniej przyjrzeć. Był zdecydowanie większy od każdego z mężczyzn, z którymi dotychczas byłam.

Nieznajomy zastygł w bezruchu i jęknął przeciągle.

– Rozsuń szerzej nogi. Jesteś tak cholernie ciasna, że zrobię ci krzywdę. – Zrobiłam to, o co prosił, czując, jak wślizguje się jeszcze głębiej. – Właśnie tak, dzieweczko.

– Ja… ja… – wyjąkałam, gdy zaczął się we mnie rytmicznie poruszać.

Wrażenia były nieporównywalne z niczym innym. Zakończenia nerwowe w moim ciele dosłownie iskrzyły, gdy z każdym pchnięciem trafiał prosto w mój magiczny guziczek. Robił to tak cudownie, że nie potrafiłam wykrztusić z siebie ani słowa.

W miarę jak doznania narastały, zacisnęłam uda wokół jego talii, wbijając mu w plecy obcasy szpilek. Przycisnął mnie do ściany, ale miałam to gdzieś. Szczególnie po orgazmie numer dwa i trzy, po których płynąca w tle dyskretna muzyka zamieniła się w końcowe odliczanie o północy.

Dziesięć. Jego pchnięcia stały się bardziej gorączkowe. Dziewięć. Wszedł we mnie ostro i głęboko. Osiem. Przycisnął mocno usta do mojej szyi, w miejscu, w którym bił puls, i wnikał we mnie raz za razem. Będę miała siniaki. Siedem. Wstrząsnął mną kolejny orgazm. Sześć. „Kurwa mać”, szepnął mi do ucha przez zaciśnięte zęby. Pięć. Wczepiłam palce w jego włosy, przysuwając jego twarz ku swojej. Cztery. Ugryzłam go w dolną wargę, odurzona pożądaniem i desperacją. Trzy. Pieprzył mnie tak ostro, że aż uderzałam plecami o ścianę. Dwa. Wciągnął do ust moją dolną wargę, po czym przygryzł ją zębami. Jeden. Doszedł, przygniatając mnie do ściany ostatnim, mocarnym pchnięciem, i po raz ostatni doprowadził mnie na szczyt. Z jego ust wyrwał się gardłowy pomruk. Tak niski i prymitywny, że musiałam sprawdzić, czy nadal miałam do czynienia z człowiekiem.

Szczęśliwego, pieprzonego Nowego Roku.

Przez długą chwilę staliśmy w bezruchu. Żar, który wznieciliśmy, ostygł o wiele za szybko. Wtulaliśmy się w siebie, a obcasy moich szpilek nadal wbijały mu się w plecy. Niestety dla nas obojga, nieznajomy wysunął się ze mnie, a ja rozluźniłam uścisk nóg, pozwalając, aby postawił mnie z powrotem na ziemię. Zjechałam plecami po ścianie, a po chwili moje dziesięciocentymetrowe obcasy uderzyły ze stukotem o podłogę. Mimo takich butów przy moim metrze sześćdziesiąt pięć byłam od niego zdecydowanie niższa.

– O tak, dzieweczko – powiedział z lekko kpiącym uśmieszkiem, przypominając mi, że sama poprosiłam, by tak mnie nazywał. – Szczęśliwego Nowego Roku – dodał, wytrzymując moje spojrzenie. Oczy miał równie zielone, co lasy porastające Szkocję – miejsce, które od zawsze pragnęłam zobaczyć. Wpatrując się w nie, z łatwością mogłabym wyobrazić sobie, że jadę bez siodła na koniu, a on mnie ściga. Zacisnęłam mocno uda, pewna, że już sama fantazja sprawi, że spłonę z pożądania.

Mój mózg wybrał ten moment, aby ponownie się włączyć. W ułamku sekundy zastygłam jak sparaliżowana, gdy dotarło do mnie, co przed chwilą zrobiłam. Porządne dziewczyny nie miewają jednorazowych przygód z nieznajomymi. Co pomyślałaby sobie o mnie moja matka? Nie wspominając już o ojcu, który nie do końca pogodził się z moją decyzją o porzuceniu przeze mnie naszej społeczności.

Nie potrafiąc spojrzeć nieznajomemu w oczy, zamknęłam własne. Nadal więził mnie w uścisku masywnych ramion. Odruchowo wygładziłam materiał spódniczki.

– Lubisz sobie pokrzyczeć, co, dzieweczko? A może zrobiłaś to specjalnie dla mnie?

Otworzyłam gwałtownie oczy, czując, jak moje policzki czerwienieją ze wstydu. Kątem oka dostrzegłam jego wygięte w półuśmiechu usta. Nieznajomy bez namysłu podniósł coś z podłogi – zapewne swój kieliszek – i wyszedł, nie zaszczycając mnie nawet jednym spojrzeniem.

Gdy zostałam sama, myśląc ze wstydem o tym, czego przed chwilą się dopuściłam, wróciłam wspomnieniami do piorunującego wzroku ojca i ostrych słów reprymendy.

„Ubieraj się”, rzekł nieznoszącym sprzeciwu tonem po tym, jak odprawił Turnera.

Mężczyźni już tacy są. To ja wyszłam na grzesznicę, która pomachała mu przed nosem zakazanym owocem. Ojciec odwrócił wzrok, by nie patrzeć, jak zakładam zakrywającą mnie od szyi do stóp suknię, którą zmuszone były nosić kobiety w naszej społeczności.

„Gdyby przyłapał was ktoś inny, zostałabyś napiętnowana albo, co gorsza, ekskomunikowana”, powiedział ojciec z obrzydzeniem w głosie.

Poczułam się pewniej. Nie podobały mi się zasady, według których kobiety były tylko klaczami rozpłodowymi, ale nie chciałam też, by patrzył na mnie jak na jedną z tych światowych kobiet, przed którymi mnie ostrzegał.

„Pomyśl tylko o hańbie, którą sprowadzisz na rodzinę i siostry, jeśli on powie o wszystkim swojemu ojcu”.

Nawet przez chwilę nie pomyślałam o siostrach. Jeśli prawda wyjdzie na jaw, zostaną napiętnowane za moje grzechy. Będą miały szczęście, jeśli w ogóle zostaną wybrane na współżony.

„Nie zrobi tego. Kocha mnie”, rzuciłam błagalnym tonem.

„Lepiej módl się, żeby jego rodzina zgodziła się na ślub”.

Powiedziawszy to, ojciec odwrócił się do mnie plecami, lekceważąc mnie w taki sam sposób jak nieznajomy. Nie miało znaczenia, że nie wyszłam za mąż ani że matka pomogła mi uciec. Wybiegając z toalety, nadal czułam się, jakbym miała na piersi wypaloną wielką, szkarłatną literę. Chciałam zwiększyć dystans między mną a moimi grzechami najbardziej, jak się dało.

Jak mogłam pozwolić, żeby nieznajomy kochał się ze mną po zaledwie paru minutach, najwyżej godzinie znajomości?

Rozpaczliwie próbowałam wydostać się z tego miejsca. Musiałam odszukać koleżankę, z którą tu przyszłam – czy też najlepszą przyjaciółkę, która nie zrobiła nic, by powstrzymać mnie przed popełnieniem tego kolosalnego błędu.


Wydawnictwo Insignis Książka pt.: "Pandemia Raport z frontu" Paweł Kapusta - ZAPOWIEDŹ

 


Pandemia Raport z frontu Paweł Kapusta, premiera 2 września

Najnowsza książką autora bestsellerów Gad i Agoni.


To opowieść z wielu perspektyw. Również osobistej. W sierpniu koronawirus dopadł także autora. Wówczas Paweł Kapusta poszerzył książkę o tekst, który poświęcił zderzeniu jednostki z systemem, chaosem organizacyjnym ...

Opisuje dzień po dniu przebieg pandemii w Polsce z punktu widzenia ludzi wykonywujących różne zawody m.in.: lekarza, ratownika medycznego, pielęgniarki, pracownika marketu, nauczyciela.

Dodatkowo zawiera wywiady (nigdy wcześniej nie publikowane) z: profesorem Krzysztofem Simonem, profesorem Witoldem Orłowskim, profesorem Marcinem Królem, ministrem Łukaszem Szumowskim.

Wydawnictwo Jedność Książka pt.: „Witaj, świecie!" - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o książce pt.: „Witaj, świecie!”, jaki otrzymałam od Wydawnictwa Jedność.









Na świecie jest wiele krajów, wiele kultów, mieszka wielu ludzi. Tak naprawdę większość z nas, wie tylko te podstawowe, informację, na dodatek często gdzieś usłyszane i nie zawsze zgodne z prawdą. Wraz z książką „Witaj, świecie!” wyruszamy w podróż po świecie, docieramy do ludzi, którzy tam mieszkają, poznajemy ich codzienność, co lubią, jedzą, jak się zachowują, a także jakim językiem się posługują i parę zwrotów w tym języku.

Jest bardzo bogata w wiedzę. Ma tylko około 100 stron, a więcej informacji niż nie jedna, dwa razy grubsza pozycja. Bardzo podoba nam się fakt, że znajdziemy w niej wiele nietypowych informacji, takich jak np. czego nie należy robić w danym kraju.

Wizualnie jest bardzo ładna. Kolorowe ilustracje, z ciekawymi grafikami, które przyciągają wzrok i zachęcają do sięgania po książkę.

Rozmiar książki jest większy. To sprawia, że jest przejrzysta, czytelna, a dziecko chętniej po nią sięga.

Tekstu jest ciekawy, jasny i zrozumiały dla dziecka.

Okładka jest twarda, solidna, dzięki niej posłuży długi czas, nawet w mało delikatnych rączkach dziecka.

Książka jest pełna wiedzy przekazanej w ciekawy, jasny i zrozumiały dla dzieci sposób. Dzięki niej przeniesie się w odległe miejsca, dowie się wiele o nich, o ludziach tam zamieszkujących. Uważam, że ta książka powinna znaleźć się w każdym domu, gdzie znajdują się dzieci. Zdecydowanie polecam.




Moja ocena – 10\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Jedność oraz na FB.


Witaj, świecie!

Wydawnictwo NieZwykłe Książka pt.: "The Untouchables” - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o książce pt.: „The Untouchables”, jaką otrzymałam od Wydawnictwa NieZwykłego.





Książka pt.: „The Untouchables” to drugi tom. Tom pierwszy to książka pt.: „Ruthless People”.



Melody chce dowiedzieć się, czy jej matka naprawdę żyje, wszystko jednak wskazuje, że nie. Czy taka jest prawda? Nie, Liam odkrył prawdę o Avieli, kobiecie, która urodziła jego żonę, jednak robi wszystko, aby ona na razie się o niczym nie dowiedziała. Wie doskonale, jak to się skończy i wcale nie jest mu do śmiechu, jednak chęć ochrony kobiety, której oddał serce, jest silniejsza niż strach przed jej złością.
Nadchodzi jednak moment, kiedy musi o wszystkim powiedzieć Melody i tak jak myślał, nie jest szczęśliwa, że przed nią ukrywał prawdę. Wręcz przeciwnie, jest wściekła i nie zamierza tego ukrywać. Okazuje się, że wszystko, w co wierzyła, było jednym wielkim kłamstwem, tylko nie wie dlaczego. Oboje pragną odkryć tajemnice, tym bardziej że Aviela okazuje się kobietą bez skrupułów mającą zamiar wiele namieszać w życiu córki. Jakie tajemnice jeszcze ujrzą światło dzienne? Kto jeszcze im zagraża? Czy uda im się ukryć swoje działania przed wścibskimi mediami?

Pierwszy tom bardzo mi się podobał. Do drugiego mam lekko mieszane uczucia. Początek trochę mi się dłużył, jednak tylko początek, później akcja się zdecydowanie rozkręca, a on książki ciężko było się oderwać. Pełna namiętności, seksu, niebezpieczeństw, ostrego języka, nieprzewidywalna, zaskakująca. Podczas czytania wielokrotnie się śmiałam, jednak były również momenty strachu, a nawet takie gdzie miałam świeczki w oczach.

Książkę czytamy z perspektywy obu głównych bohaterów, a czasami również tych drugoplanowych. Takie rozwiązanie wiele wyjaśnia, pozwala spojrzeć z perspektywy różnych osób.

Melody nie straciła ani troszkę swojej „drapieżności”. Potrafi strzelić mężowi w stopę, kiedy się zdenerwuje i choć ma wyrzuty sumienia, nic one nie zmieniają. Bezkompromisowa, wulgarna, lubiąca mieć władzę nad wszystkimi, a jednocześnie umiejąca kochać (choć sama nie do końca chce się do tego przyznać), cierpiąca, kiedy odkrywa, jaka jest jej matka. To bohaterka, którą uwielbiam, a jednocześnie nie chciałabym nigdy spotkać w realnym życiu.
Liam nadal jest bezkompromisowy, władczy dla ludzi, jednak nie dla wszystkich. W pobliżu Melody zmienia się całkowicie, staje się opiekuńczy. Pozostał mężczyzną, o którym wiele kobiet marzy.

„The Untouchables” to książka, która nie licząc samego początku, bardzo mi się podobała. Wywołała u mnie wiele emocji. Znalazłam w niej miłość, namiętność, dużo krwawych scen często z użyciem broni, tajemnice, walkę z demonami przeszłości i wiele więcej. To książka, którą warto było przeczytać i z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 8\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo NieZwykłe oraz na FB.


The Untouchables