piątek, 4 września 2020

Książka pt.: "MIAŁA UMRZEĆ" 🔥 Thriller psychologiczny Ewy Przydrygi, który wciągnie cię bez reszty! - ZAPOWIEDŹ

 



Thriller psychologiczny, który wciągnie cię bez reszty!


Po ogromnym sukcesie „Bliżej niż myślisz” Ewa Przydryga przygotowała kolejną mocną powieść. Miała umrzeć” to trzymająca w napięciu historia dwóch młodych kobiet, których na pierwszy rzut oka nie łączy absolutnie nic. Ich losy splatają się za sprawą skrywanych przez lata tajemnic. Jakie sekrety kryją się za fasadą domu, który w bożonarodzeniową noc spłynął krwią? „Miała umrzeć” w księgarniach od 14 października.


Spragniona mocnych wrażeń grupa nastolatków pod przywództwem Ady regularnie bierze udział w grze w ekstremalne wyzwania. W ten sposób testują granice swoich psychicznych i fizycznych możliwości. Jedno z takich zadań kończy się tragicznie – ginie niewinny człowiek. Rozpoczyna to serię tragicznych zdarzeń…


Mija dwadzieścia lat. Osierocona jako maleńkie dziecko, wychowywana przez zimną i oschłą ciotkę, nękana nawracającymi stanami lękowymi Lena wciąż poszukuje swojej tożsamości. Gdy podczas wernisażu zupełnie obcy mężczyzna w sposób wyjątkowo sugestywny twierdzi, że ją zna, a właściwie znał w dzieciństwie, dziewczyna angażuje się w poszukiwanie prawdy o sobie na własną rękę.


Gdy Lena odkrywa kolejne elementy układanki, krok po kroku demaskuje opartą na misternie utkanym kłamstwie przeszłość. Kto tak naprawdę pociąga za sznurki, skrywając się za kulisami? Ile osób straci życie z powodu rozpoczętej przed laty gry? I dlaczego wszystko jest okryte zmową milczenia? Lena szybko przekona się, że najniebezpieczniejsze sekrety kryją się w niej samej…


Skrupulatnie budowane napięcie i miażdżąca kulminacja sprawiają, że powieść Ewy Przydrygi wbija w fotel. Mroczny, intrygujący początek, błyskotliwa pełna zaskakujących zwrotów akcji intryga i zakończenie, które przyprawia o dreszcze. Na rynku thrillerów psychologicznych na stałe zagościła niezwykle utalentowana autorka.



Ewa Przydryga – urodziła się w Poznaniu. Jest absolwentką filologii angielskiej, pracuje jako tłumaczka i nauczycielka języka angielskiego. Autorka docenionego przez krytyków i czytelników thrillera psychologicznego „Bliżej niż myślisz”. Tworzy historie pęczniejące od rodzinnych tajemnic i intryg. Mieszka w Gdyni, najczęściej spotkać ją można w nieznanych zakamarkach miasta, gdzie szuka inspiracji do swoich książek.



 Miała umrzeć”

Autor: Ewa Przydryga

Premiera: 14.10.2020

Liczba stron: 320

Cena: 39,90 zł

Wydawnictwo: MUZA SA




Wydawnictwo Jedność Książka pt.: „Daj mi spokój! Jak nie dać sobie dokuczać" - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o książce pt.: „Daj mi spokój! Jak nie dać sobie dokuczać”, jaką otrzymałam od Wydawnictwa Jedność.









Staramy się, aby nasze dzieci od najmłodszych lat miały kontakt z rówieśnikami. Prawda jednak jest taka, że przeważnie dopiero puszczając dziecko do przedszkola, tak naprawdę musi radzić sobie z nimi sam (po części, bo zawsze ma panią w pobliżu). Warto, aby wiedziało, kiedy zachowanie jego, jego koleżanki czy kolegi jest nie do zaakceptowania, jak się przednim bronić, jak nie dać sobą pomiatać, a jednocześnie nie robić tego z innymi dziećmi. Książka w ciekawy, wspaniały, zdecydowanie dostosowany do najmłodszych sposób pokazuje, jak radzić sobie w różnych sytuacjach, jakiego zachowania unikać u siebie i nie akceptować u innych.

Książka jest bardzo ładna wizualnie. Znajdziemy w niej kolorowe strony i śliczne ilustracje. Sprawia to, że dziecko z przyjemnością po nią sięga, aby oglądać.

Okładka jest twarda i solidna. Dzięki niej książka posłuży długi czas, nawet w mało delikatnych rączkach dziecka.

„Daj mi spokój! Jak nie dać sobie dokuczać” to bardzo wartościowa książka, która nie tylko bawi, ale i uczy dziecko. Moim zdaniem warto ją dołączyć do domowej biblioteczki i z przyjemnością polecam.




Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Jedność oraz na FB.


Daj mi spokój! Jak nie dać sobie dokuczać

czwartek, 3 września 2020

ARA Szczecin Płyn do mycia i konserwacji paneli podłogowych Agata - Opinia

 

Zapraszam na opinię o płynie do mycia i konserwacji paneli podłogowych Agata, jaki otrzymałam od firmy Ara Szczecin.






Płyn AGATA przeznaczony jest do czyszczenia i konserwacji paneli oraz wszelkich powierzchni drewnianych, również nielakierowanych: podłóg, boazerii, szaf, listew. Osobiście używałam go do mycia paneli i zdał egzamin na 6+. Doskonale radzi sobie z wszelkimi codziennymi zanieczyszczeniami pozostawiając panele czyściutkie. Na ich powierzchni pozostaje delikatna warstwa, która działa ochronnie, a jednocześnie nadaje panelom ładny połysk. Duży plus za fakt, że warstwa ochronna nie jest bardzo śliska, co często się zdarza w przypadku podobnych produktów.

Zapach jest bardzo przyjemny. Unosi się w całym pomieszczeniu podczas mycia podłogi i pozostaje w nim na dłuższy czas. Jest średnio intensywny, doskonale wyczuwalny, a jednocześnie nieprzytłaczający.

Płyn AGATA jest produktem ekologicznym i bezpiecznym w stosowaniu.

Moim zdaniem płyn ma same zalety i z wielką przyjemnością polecam.



Zalety:

  • Skuteczny.

  • Śliczny zapach.

  • Nabłyszcza.

  • Ekologiczny.

  • Bezpieczny w użyciu.



Wady:

BRAK



Moja ocena – 10\10



Serdecznie zapraszam na stronę ARA Szczecin oraz na FB.


Płyn do mycia i konserwacji paneli podłogowych Agata

Wydawnictwo NieZwykłe Książka pt.: "Money Man" - Rozdział 2

 


ROZDZIAŁ DRUGI


Po wyjściu z toalety na własnej skórze odczułam, jak bardzo jej drzwi wygłuszały wszelkie dźwięki. Hałas dobiegający z przyjęcia uderzył we mnie niczym potężna fala. O mały włos nie zatoczyłam się do tyłu, ale owładnięta determinacją, aby wydostać się stąd za wszelką cenę, ruszyłam przed siebie. Chwiejąc się lekko na nogach z powodu wypitego alkoholu – albo porządnego rżnięcia – szłam dalej.

Za jedno byłam wdzięczna. W trakcie dokonywania pośpiesznego odwrotu zorientowałam się, że byliśmy jedynymi osobami w toalecie. Prawdopodobnie dlatego, że dochodziła północ.

Po przedarciu się przez oblegające parkiet tłumy w końcu udało mi się odnaleźć Lizzy. Siedziała w tym samym miejscu, w którym ją zostawiłam, przyklejona do faceta, który dosiadł się do niej w tym samym czasie, co nieznajomy do mnie.

Przez chwilę zastanawiałam się, czy ci faceci nie są przypadkiem przyjaciółmi, ponieważ podeszli do nas od tyłu w dokładnie tym samym momencie, gdy tańczyłyśmy razem, mocno wstawione, robiąc niezłe show.

Wcześniej spojrzałam na gościa jedynie przelotnie, odwracając się w stronę swojego boga seksu. Teraz, gdy lepiej mu się przyjrzałam, przekonałam się, że towarzysz Lizzy jest wyjątkowo atrakcyjny i nieco wyższy od niej. Miał grzywę ciemnoblond włosów i seksowny zarost.

Najwyraźniej w trakcie mojej nieobecności wkroczyli na tę samą ścieżkę, co ja. Całując się namiętnie, jak kochankowie, którzy nie widzieli się od wieków, ocierali się o siebie w sposób, który dawał jasno do zrozumienia, że chcieliby znaleźć się w jakimś ustronnym miejsce. Kim jestem, żeby ich oceniać? Moim ustronnym miejscem okazała się kabina toaletowa.

Nie chciałam im przerywać, ale sprawa była szczególnie nagląca. Oprócz tego, że czułam się jak dziwka, musiałam poradzić sobie psychicznie z odrzuceniem. Pewnie byłam najgorszą jednorazową przygodą, jaka mu się w życiu przytrafiła. To samo powiedział Scott, wymieniając powody, dla których mnie zdradził. Ledwie udało mi się powstrzymać mdłości. Musiałam stamtąd wyjść, żeby kompletnie się nie rozsypać.

Gorączkowo poklepałam Lizzy po plecach. Moja przyjaciółka odkleiła się nieśpiesznie od towarzysza, który wyglądał jak supermodel. Kto by przypuszczał, że w Nowym Jorku jest tylu gorących singli? Był zabójczo przystojny. Co ja sobie myślałam? Zachowałam się jak dziwka.

Lizzy popatrzyła na mnie spod zmrużonych powiek. Znałam to spojrzenie. Nie była zadowolona, że jej przerywam.

– Słuchaj, ja stąd spadam. Albo idziesz ze mną, albo zobaczymy się później – powiedziałam, wspinając się na palce, by dosięgnąć jej ucha.

Lizzy była ode mnie wyższa o dobrych kilka centymetrów, nawet gdy miałam na sobie obcasy.

– Co się stało? – spytała, unosząc ręce w geście poddania i szukając w moich oczach wyjaśnienia.

– Później ci powiem – odparłam, odwracając się i czując nagle, że od puszczenia pawia dzieli mnie zaledwie parę sekund. W głowie miałam natłok wspomnień z przeszłości pomieszanych z doświadczeniami z teraźniejszości. Musiałam jak najszybciej opuścić klub i zaczerpnąć świeżego powietrza. Wybiegając, słyszałam, jak Lizzy woła mnie po imieniu.

Po wyjściu na zewnątrz uderzyło mnie zimne powietrze, a z ust wyleciały mi kłęby pary. Puszyste płatki śniegu tańczyły w powietrzu, gdy podeszłam pośpiesznym krokiem do krawężnika i wyciągnęłam rękę z nadzieją, że jakimś cudem uda mi się złapać o tej porze taksówkę. Skarciłam się w myślach za to, że nie ściągnęłam na telefon aplikacji Ubera, jak to sugerowała Lizzy. Na całe szczęście nie bawiliśmy się na Times Square. Gdy zapatrzyłam się na brudny chodnik, z oczu popłynęły mi łzy. Chciałam osunąć się na kolana, ale zmieniłam zdanie. Ta noc przeszła do historii jako jeden z największych błędów, jakie kiedykolwiek popełniłam.

Wtedy poczułam, że ktoś dotyka mojego ramienia. Odwróciłam się gwałtownie, aby sprawdzić kto to. Westchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że to Lizzy. Wyciągnęła przed siebie mój płaszcz, pomagając mi go założyć. To dlatego było mi tak cholernie zimno.

W jej oczach kryło się pytanie. Dlaczego zachowywałam się jak wariatka? Ciekawe, co by powiedziała, gdyby dowiedziała się, co zrobiłam. Nie ty pierwsza zaliczyłaś jednorazowy numerek, wiesz?”. Właśnie tak by powiedziała, a potem wymieniła wszystkich, którzy uznaliby mnie winną całej tej sytuacji.

– Co jest, do cholery, Bails? – zapytała Lizzy, gdy opatuliłam się wełnianym płaszczem.

Wtedy poczułam to ze zdwojoną mocą. Prawdziwy gejzer gotowy do wybuchu. Ten piąty owocowy drink był o jednym drinkiem za dużo. Żółta taksówka, którą próbowałam przywołać, zatrzymała się w chwili, gdy zwymiotowałam całą zawartość żołądka na chodnik, na którym jeszcze niedawno chciałam usiąść. Wymiociny, które buchnęły z moich ust, wylądowały na ziemi, rozbryzgując się dokoła. Bóg jeden wie co jeszcze oprócz drinków zapaskudziło buty moje i Lizzy. Jej szpilki od Jimmy’ego Choo wyglądały na nienadające się do odratowania, ale nie przeszkodziło jej to w przytrzymywaniu mi włosów tak, jak zrobiłaby to wyłącznie najlepsza przyjaciółka.

– Wsiadacie, czy nie? – rozległ się dobiegający zza uchylonej szyby głos.

Taksówkarz wyglądał na niewzruszonego faktem, że właśnie opróżniłam całą zawartość żołądka. Po tym, jak wstrząsnął mną ostatni odruch wymiotny, Lizzy otworzyła drzwi i pomogła mi wejść do środka. Gdy taryfa zaczęła odjeżdżać, popełniłam błąd w postaci obejrzenia się za siebie.

Część mnie miała nadzieję, że właśnie przytrafił mi się najlepszy seks w życiu. Zupełnie jakby los chciał podarować mi pierwszy prezent w tym roku, w drzwiach hotelu pojawił się Pan Seksowny. Ześlizgnęłam się na siedzeniu, zanim zdążył mnie zauważyć.

Jazda powrotna nie powinna być długa, ale ponieważ uczestnicy sylwestrowej imprezy na Times Square szukali innych miejsc, w których mogliby kontynuować świętowanie, ulice były zatłoczone. Podróż taksówką była zabójcza dla mojego buntującego się żołądka. Na każdym zakręcie i najechaniu na wybój walczyłam ze sobą, żeby się nie porzygać.

Gdy w końcu znalazłyśmy się w domu, Lizzy zrobiła mi kubek herbaty imbirowej, o który ogrzałam zmarznięte dłonie. Owinęłam się kocem i siedziałam na fotelu przed gazowym kominkiem, wpatrując się nieobecnym wzrokiem w przyjaciółkę.

– Dlaczego musiałyśmy opuścić to niesamowite przyjęcie? – spytała, opierając podbródek o zwiniętą dłoń. Byłam wdzięczna, że nie wyglądała na wkurzoną.

Dodatkowo zapunktowała u mnie za to, że nie próbowała wycisnąć ze mnie odpowiedzi w trakcie jazdy taksówką i zaczekała, aż wzięłam prysznic. Szorowałam się tak zawzięcie, jakbym próbowała zmyć ślady po zatruciu radioaktywnym. Dopiero po tym, jak się przebrałam i umyłam zęby, spytała mnie w końcu, o co chodzi, w typowy dla siebie, miły sposób.

– Uprawiałam seks w toalecie – wypaliłam, z góry wiedząc, jak potoczy się nasza rozmowa.

Siedząca naprzeciwko Lizzy nie zareagowała od razu. Przerzuciła nogi przez oparcie fotela. Z oczami rozszerzonymi ze zdziwienia wychyliła się do przodu, jakby chciała podzielić się jakąś tajemnicą.

– Z facetem, z którym zeszłaś z parkietu?

Pokiwałam głową, czując na piersi przygniatający ciężar.

– Jasna cholera, Bails. Jak było? Miałaś orgazm?

Mogłam się po niej spodziewać, że będzie chciała usłyszeć wszystkie szczegóły.

– Nie o to chodzi! – krzyknęłam, czując pod powiekami ukłucie łez z powodu moich niechlubnych wyborów. – Uprawiałam seks z facetem, którego nawet nie znam.

Przewracając oczami i machając lekceważąco ręką, stwierdziła:

– Bails, zasługujesz na porządne bzykanko. Opowiadaj. Było dobrze?

Nie potrafiąc okłamać najlepszej przyjaciółki, zamilkłam na chwilę. Jak było? Tak bardzo przepełniał mnie żal i poczucie winy, że do tej pory nie zastanawiałam się nad tym pytaniem.

– Fantastycznie – wyszeptałam, przyznając to nie tylko przed nią, ale i przed sobą.

– To w czym, kurwa, problem? – spytała, śmiejąc się pod nosem. Z minuty na minutę ogarniała mnie coraz większa irytacja. Zaczęłam podnosić się z fotela.

Lizzy nie miała pojęcia o bagażu, który dźwigałam na barkach. Zasady dotyczące zachowania, które zostały mi wbite do głowy, nie zniknęły po tym, jak odeszłam z naszej społeczności. Odegrały znaczącą rolę w każdej podjętej przeze mnie decyzji, nawet długo po odejściu.

– Bails, poczekaj. Niepotrzebnie się przejmujesz. Zasługujesz na to po tym wszystkim, przez co przeszłaś przez tego dupka Scotta. Założę się, że przez trzy lata waszego związku ani razu nie doprowadził cię do orgazmu.

Wspomnienie Scotta powinno było wywołać ukłucie łez pod powiekami. Przecież go kochałam, prawda? Mimo to poczułam jedynie, jak ogarnia mnie odrętwienie. Może tak naprawdę nigdy go nie kochałam. Czy to możliwe, że trwałam w tym związku dlatego, że tak mnie wychowano?

Słowa Lizzy utkwiły mi głęboko w pamięci. Przez chwilę ciekawość wzięła górę nad sumieniem. Czy Scott kiedykolwiek doprowadził mnie do orgazmu? To pytanie było wręcz niedorzeczne. Byliśmy ze sobą bardzo długo. Nasze życie intymne wydawało się w porządku. Bo było, prawda? Chyba nadal byłam zbyt pijana, bo nie mogłam przypomnieć sobie szczegółów.

Myślenie o seksie sprawiło, że wróciłam wspomnieniami do spotkania z bezimiennym nieznajomym. Było przypomnieniem faktu, że powinnam nosić na piersi szkarłatną literę „D” oznaczającą dziwkę.

Co ja najlepszego zrobiłam?

Wszystko zaczęło się na parkiecie. Przez niego rozgorzały we mnie namiętne, erotyczne fantazje. Pomimo wzrostu jego ciało idealnie pasowało do mojego. Ocierał się o mnie i poruszał w taki sposób, że wzbudziło to we mnie przypływ żądzy. Prawie nie musiał mnie dotykać, żebym zapłonęła z pożądania. Wszystkie doznania, które we mnie rozniecił, powędrowały prosto między moje nogi. Kiedy mną zawładnęły, musiał to zauważyć. W jego oczach również płonęła żądza.

Wtedy wziął mnie za rękę i zabrał z parkietu. Poszłam chętnie, skuszona obietnicą tego, co miało za chwilę nastąpić. Miałam trzy albo nawet cztery orgazmy. Ze Scottem nigdy nie miałam wielokrotnych orgazmów. Tego jednego byłam pewna.

– Bails… – Miałam wrażenie, jakby ktoś mnie wzywał z oddali. – Bailey!

Wrzask Lizzy wyrwał mnie z zamyślenia. Przestałam obracać na palcu prawej dłoni pierścionek, którego nigdy nie zdejmowałam. Lizzy rzadko używała mojego pełnego imienia, więc uniosłam głowę, czując, jak policzki oblewa mi rumieniec. Rozciągnęła usta w przebiegłym uśmieszku.

– Opowiadaj wszystko ze szczegółami, bo inaczej wykopię cię z mieszkania.

Nie miałam dokąd pójść, przynajmniej nie teraz. Wiedziałam, że i tak by tego nie zrobiła, ale zdradziłam jej cały przebieg dzisiejszego zajścia, chcąc się wreszcie przed kimś wygadać. Może wtedy ciężar, który przygniata mi pierś, zniknie. Przecież i tak już nigdy nie spotkam tego faceta.

– O kurwa, to było niezłe – powiedziała Lizzy. – Z tego, co zdążyłam zauważyć, był naprawdę przystojny.

Niezaprzeczalnie przystojny. Pozostałe kobiety w klubie patrzyły na mnie z zazdrością, co tylko umocniło mnie w przekonaniu, że powinnam dać się ponieść grzesznym doznaniom.

– Seksowny czy nie, mam nadzieję, że już nigdy go nie spotkam – przyznałam, czując, jak policzki nadal płoną mi ze wstydu.

Lizzy była moją przyjaciółką, ale nie miałam w zwyczaju rozpowiadać na prawo i lewo szczegółów swoich podbojów, szczególnie jeśli chodziło o seks. Opowiedziałam jej jedynie o moim pierwszym razie ze Scottem. Po wysłuchaniu całej historii Lizzy w mgnieniu oka uznała, że to było nudne i od tamtej pory nie pytała o nasze życie intymne.

Lizzy zacisnęła usta w charakterystyczny dla siebie sposób.

– Bails, nie masz się czego wstydzić. Przecież nie przeleciałaś go sama. Do tanga trzeba dwojga.

Miała rację, ale nie tak zostałam wychowana. Nie znała całej prawdy o separatystycznej społeczności, w której dorastałam. Nasze życie było oparte na tradycyjnych, religijnych wartościach. Kobiety miały być tak czyste i niewinne jak pierwszy śnieg. Seks przedmałżeński był niedopuszczalny. Pozbawieni nowoczesnych technologii nie potrafiliśmy sobie wyobrazić, że życie mogłoby wyglądać inaczej. Lizzy nigdy w pełni nie zrozumiałaby losu, przed którym uciekłam.

Potarłam palcem pierścionek, który był dla mnie zarówno źródłem pociechy, jak i bólu. Symbolizował przeszłość, z którą nie do końca potrafiłam się rozstać.

– Pewnie myśli, że jestem dziwką.

Znowu to słowo. Ukryłam twarz w dłoniach. Niech szlag trafi moje dzieciństwo, w trakcie którego bardziej przejmowałam się tym, co powie o mnie jakiś mężczyzna, niż własnymi uczuciami.

– Kogo to obchodzi? Zaliczyłaś świetny numerek w noc, która miała być twoją nocą poślubną. Można powiedzieć, że pieprząc tego faceta, wyruchałaś Scotta.

Moja noc poślubna. Gdybym nie zostawiła Scotta kilka tygodni temu, to byłaby moja noc poślubna.

Lizzy parsknęła śmiechem zadowolona z własnego żartu. Gdybyśmy rozmawiały o kimś innym, to mogłoby to być całkiem zabawne. Ale chodziło o mnie. Nie powinnam była się tak zachować.

– Idę do łóżka – powiedziałam, wstając z fotela. Musiałam to odespać.

Lizzy była dobrą przyjaciółką i wiedziała, kiedy odpuścić.

– Dobranoc, Bails. Nie zapomnij o randce z facetem, z którym umówiła cię na jutro moja mama.

Jęknęłam pod nosem i przewróciłam oczami. Wybranie się na randkę było ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę. Dostrzegając moje poirytowanie, Lizzy zaśmiała się ponownie. Poszłam do sypialni, która stała się moim tymczasowym lokum, a przynajmniej do chwili, aż nie znajdę własnego mieszkania, bo Scott zajął nasz niedoszły dom, i to z kobietą, z którą mnie zdradził.

Wydawnictwo Rebel seria gier edukacyjnych "Brainbox" - ZAPOWIEDŹ

 















Dobra zabawa i nauka w jednym!

Szukasz sprawdzonego narzędzia, które uzupełni szkolną edukację Twojego dziecka? Cenisz sobie połączenie nauki z angażującą zabawą? BrainBox jest dla Ciebie!

To seria wyjątkowych gier edukacyjnych, stworzonych, by wspierać naukę na każdym etapie rozwoju dziecka. Wykorzystując dynamiczną zabawę, pozwalają rozwijać wiedzę, a także wspierają trening pamięci i spostrzegawczości, czyli umiejętności kluczowych dla rozwoju. Każde pudełko zawiera zestaw kart, które po jednej stronie mają obrazek (należy przyjrzeć mu się przez określony czas), a z drugiej pytania sprawdzające nie tylko naszą pamięć, ale też wiedzę z zakresu danego przedmiotu. Taki mechanizm sprzyja mimowolnemu uczeniu się i powtarzaniu materiału.  


Podstawowe informacje: 
Liczba graczy: 1 - bez ograniczeń
Wiek graczy: zależny od konkretnego tytułu (możecie wywalić tę część)
Czas gry: 10 minut
Kategoria: rodzinne, edukacyjne
Mechanika: zapamiętywanie

Elementy:

karta z zasadami
55 kart
klepsydra
kostka


Kontakt:

Pytania odnośnie mechaniki gry: wydawnictwo@rebel.pl


Planowana data premiery: październik 2020 r.

Wydawnictwo Media Service Zawada Zestaw LEGO Bionicle Magazyn - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o LEGO Bionicle Magazyn Zestaw, jaki otrzymałam od Wydawnictwa Media Service Zawada.
















Ksawery nadal uwielbia Lego, chyba nie nadejdzie moment, kiedy mu się znudzi. Magazyny sprawił mu wiele radości.



W zestawie znajdziemy dwa magazyny oraz dwa małe zestawy klocków.



Magazyny są ciekawe. Znajdziemy w nich komiksy, zadania, ciekawostki o klockach. Na środku każdego jest wspaniały plakat, którym można ozdobić pokój fana.



Do zestawu dołączone dwa zestawy klocków. W magazynach jest dokładna instrukcja, jak i co z nich zbudować.



Moim zdaniem zestaw będzie wspaniałym prezentem dla wszystkich fanów Lego. Ksawery jest nim zachwycony. Z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Media Service Zawada.



Zestaw dostępny na stronie książeczki bajeczki.

Wydawnictwo Zielona Sowa Książka pt.: „Cień w błękicie” - Recenzja

 

Zapraszam na opinię o książce pt.: „Cień w błękicie”, jaką otrzymałam od Wydawnictwa Zielona Sowa.









Mały ptaszek wykluwa się z jajka i ląduje w bezpiecznych skrzydłach mamy. Czuje się tam wspaniale i nie lubi, gdy ta musi gdzieś wylatywać. Jednak dni mijają, a pisklę im jest starcze, tym bardziej fascynuje go niebo, latanie, inne ptaki. Pewnego dnia wszystko się zmienia, widzi, jak z innego gniazda pisklę zostaje wypchnięte przez swoją mamę. Zaczyna czuć strach, nie chce już latać. Czy odzyska chęci do wyruszenia w swoją pierwszą podróż po niebie?

Historia wspaniała, bardzo mądra i ciekawa. Opowiada o miłości rodzicielskiej, dorastaniu, strachu przed tym nieznanym.

Ilustracje cudowne, kolorowe, duże. Przyciągają wzrok, sprawiając, że aż chce się czytać książkę.

Na stronach jest niedużo tekstu, który jest ciekawy, wpadający „w ucho”, a to sprawia, że dziecko słucha z przyjemnością.

Okładka twarda, solidna. Dzięki niej książka posłuży długi czas, nawet w mało delikatnych rączkach dziecka.

Format książki jest większy, co zdecydowanie ułatwia jej używanie, szczególnie w przypadku młodszych dzieci, czy wspólnego czytania.

„Cień w błękicie” cudowna, mądra historia, która zachwyci nie tylko dziecko. Do tego wspaniałe ilustracje i zrozumiały tekst. Zdecydowanie polecam.



Moja ocena – 9\10




Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Zielona Sowa oraz na FB.


Cień w błękicie