Zapraszam na recenzję książki pt.: „Tryptyk z pigmentu i krwi”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Labreto (współpraca reklamowa baterowa).
Czasem traumy są tak silne, że nie potrafimy sobie
z nimi poradzić. Czasem nie potrafimy i nie chcemy zapomnieć o
przeszłości. Czasem ofiara potrafi zamienić się w kata.
Trudne
dzieciństwo, hazard ojca, przemoc – to wszystko nadal jest w nim.
Mężczyzna obserwuje, planuje i zabija. Zamierza ożywić obraz
Hieronima Boscha i to w najstraszniejszy ze sposobów.
Przed
Zuzanną Żak niełatwe śledztwo. Grasuje seryjny morderca, który
jest naprawdę sprytny. Kobieta ma własne traumy, jednak nie
zamierza pozwolić, aby ją pokonały. Nic nie jest takie, jak się
wydaje, morderca jest bliżej niż myśli, a dobro i zło zaczyna
stać bardzo blisko siebie. Czy Zuzanna odkryje prawdę, zanim będzie
za późno? Czy mordercy uda się namalować cały obraz? Kto będzie
sprytniejszy? Kto wygra?
Była to książka, podczas której
czytania niejednokrotnie miałam ciarki na skórze. Jest ciekawa,
mocna, bezkompromisowa i właśnie to mnie w niej urzekło. To
historia pełna mroku, brutalności, zaskakujących momentów.
Akcja
sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć.
Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi
wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden
wieczór.
Bohaterowie dobrze wykreowani.
Zuzanna jest
policjantką i to bardzo skuteczną, a jednocześnie bezkompromisową.
Osobiście ją polubiłam. Jeśli chodzi o mordercę, nie zdradzę
wam nic więcej niż w zarysie historii. Dla mnie jest postacią,
którą należy samemu pomału odkrywać.
„Tryptyk z
pigmentu i krwi” to książka, która moim zdaniem jest naprawdę
dobrym, wartym poznania kryminałem. Ze swojej strony polecam.
Moja ocena - 8\10
Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Labreto oraz na FB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz