Zapraszam na recenzję książki pt.: „Diamentowe Cienie”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).
Dwa światy, które łączą się pomimo
przeciwności. Tylko czy to wystarczy, aby wszystko skończyło się
dobrze?
Avery Vanderbilt ma osiemnaście lat i wszystko to o czym
wiele osób w jej wieku marzy. Tylko czy aby na pewno? Pochodzi z
bogatej rodziny, dobrze radzi sobie w prestiżowym liceum, do którego
uczęszcza, a jej przyszłość zapowiada się obiecująco. Inni jej
zazdroszczą, myślą, że jest szczęśliwa. Jej jednak czegoś
brakuje, czuje samotność, która coraz bardziej jej
doskwiera.
Pojawienie się Dean Carter, chłopaka, przed którym
od początku, przestrzegają ją rodzice, zaczyna zmieniać świat
dziewczyny. Wkracza w życie, którego nie znała, które coraz
bardziej jej się podoba. Z Deanem zaczyna ją łączyć ją coś
więcej niż zwykła znajomość. Jednak nie będzie to wszystko
takie proste, jakby chcieli oboje. Avery stanie przed wyborami, od
których będzie zależeć bardzo wiele. Jakimi? Czy odważy się iść
za głosem serca? Czy ta dwójka będzie miała swoje szczęśliwe
zakończenie?
Lubię literaturę młodzieżową, chociaż do
tej grupy od dawna nie należę. Moim zdaniem mają w sobie „to
coś”, taką jakby lekkość, a przynajmniej większość. Czy w
tej znalazłam to, czego szukałam? Zdecydowanie tak, książka mi
się podobała, a czas z nią spędzony uważam za naprawdę udany.
To historia o dorastaniu w świecie, gdzie pieniądze i kontakty są
na pierwszym miejscu, o poznawaniu innego życia, miłości, trudnych
decyzjach.
Książkę czytało się dość szybko, a podczas
czytania mnie towarzyszyły emocje. Szczególnie zakończenie mocno
mną wstrząsnęło, jednak dlaczego nie mogę wam zdradzić. Akcja
sprawnie poprowadzona, momentami wolniejsza, momentami szybsza. Dla
mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Bohaterowie ciekawi,
mający wady i zalety, a dzięki temu bardziej realistyczni.
Avery
Vanderbilt to młoda dziewczyna pochodząca z tzw. dobrego domu.
Poznajemy ją w momencie, kiedy pragnie od życia coś więcej niż
kolejny bal, na który musi iść z uśmiechem na twarzy. Jest
bohaterką, która nie zawsze podejmuje decyzję, z którymi się
zgadzam, która momentami jest zagubiona, czasem się buntuje, a
czasem boi zaryzykować. Ogólnie ją polubiłam.
Dean Carter to
chłopak z przeszłością, buntownik, który lubi nielegalne
wysiłki. Z drugiej strony ma spore serducho, ale aby to odkryć,
najpierw trzeba go dobrze poznać. Jego również
polubiłam.
„Diamentowe Cienie” to książka, w której
znalazłam ciekawą historię z zakończeniem, które mną mocno
wstrząsnęło. Ze swojej strony polecam.
Moja ocena – 8\10
Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz