Zapraszam na recenzję książki pt.: „I zamilkły fortepiany”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).
Wanda i Milada obie
przeżyły wojnę, choć każda w inny sposób. Obie są pianistkami,
a ich drogi skrzyżowały się w szkole muzycznej. Teraz postanawiają
napisać swoją historię, to co przeżyło, a nie będzie to
łatwe.
Wanda przed wojną miała ułożone życie, jednak ona go
zmieniła. Straciła męża, a jego status sprawił, że musiała
uciekać. Udało jej się wydostać z kraju, jednak to nie był
koniec, a tak naprawdę początek jej drogi. Była w armii generała
Andersa, pokonała wiele kilometrów, ratując rannych żołnierzy.
Jak wyglądało jej życie?
Milada nie chciała wojny, tylko
przetrwać, chciała coś robić, czuć się potrzebna. To wszystko
sprawiło, że stała się częścią siatki wywiadowczej AK. Nie
było łatwo, nie było bezpiecznie, a ona niejednokrotnie musiała
podjąć decyzje, od których zależało nie tylko jej
bezpieczeństwo. Jak potoczyło się jej życie?
W książce
znajdziemy historię dwóch dzielnych kobiet, które zamiast siedzieć
i się bać, działały. Obie niejednokrotnie znalazły się w
sytuacji, która mogła skończyć się źle, obie przeżyły wojnę
i postanowiły opowiedzieć swoje historie. Mnie książka się
podobała. Historie, jakie w niej znalazłam były nie tylko ciekawa
i wciągające, ale również wywołujące wiele emocji.
Akcja
sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć.
Książkę czytało się dość szybko, dla mnie była to pozycja na
jeden wieczór.
Bohaterki ciekawe, wywołujące emocje w
czytelniku, dające się lubić. Obie przeszły wiele, obie uważam
za dzielne, odważne, liczące się z innymi, pomocne.
„I
zamilkły fortepiany” to książka, w której znajdziemy historie
dwóch kobiet, które zrobiły wiele dobrego w czasie wojny. Mnie się
podobała i z przyjemnością polecam.
Moja ocena – 8\10
Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz