Zapraszam na recenzję książki pt.: „Niech żyje zło”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Insignis (współpraca reklamowa baterowa).
Rae uwielbia powieści fantasy i ma ogromną słabość
do złoczyńców, jacy w nich występują. Przecież są najlepiej
ubrani, mają świetne teksty, są odważni i dążą do swoich celów
nawet po trupach. Niestety życie realne dziewczyny nie jest usłane
różami. Rae cierpi na nieuleczalną chorobę i poświęciłaby
dosłownie wszystko, by to zmienić, odmienić swoje życie. Nie
spodziewa się, że będzie miała na to szansę. Staje się tak, że
trafia do świata swojej ulubionej serii. Co to ma wspólnego z jej
chorobą? Jest tam kwiat, który może ją uleczyć. Tylko
odnalezienie go wcale nie będzie łatwe.
Królestwo, do którego
trafia, jest na skraju wojny, na dodatek jest pełne niebezpiecznych
bestii, knujących dworzan. Jednocześnie jest tam również jej
ulubiona postać, czyli Wieczny Cesarz, a ona wcale nie staje się
postacią pozytywną, a wręcz przeciwnie jest złoczyńczynią. Jak
potoczy się jej historia?
Tym razem książkę czytała moja
prawie 18-letnia córka i to jej oczami będzie recenzja.
Książka
Amelii się podobała i to bardzo. Uważa, że była ciekawa,
wciągająca, a momentami bardzo zaskakująca. Wciągnęła ją i to
bardzo. Przeczytała ją w cztery wieczory, co biorąc pod uwagę jej
inne obowiązki i ilość stron, jest bardzo dobrym wynikiem. Podobał
się jej zarówno pomysł na fabułę, jak i cała reszta.
Akcja
sprawnie poprowadzona, szybsza, a to sprawiło, że z książką nie
dało się nudzić. Czytało się ją szybko, a podczas czytania
towarzyszyły Amelce różne emocje.
Jeśli chodzi o
bohaterów, to byli ciekawi, naprawdę dobrze wykreowani. Po mimo że,
Rae tak naprawdę była bohaterką złą (co autorka podkreślała
niejednokrotnie), córka jej kibicowała i to dość mocno.
„Niech
żyje zło” to według mojej prawie 18-letniej córki świetna
książka fantasy i z przyjemnością poleca.
Moja ocena – 9\10
Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Insignis oraz na FB
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz