poniedziałek, 9 marca 2020

Wydawnictwo NieZwykłe książka pt.: "Złączeni nienawiścią" Cora Reilly - Rozdział 2




Rozdział trzeci
Matteo

Może Gianna tego jeszcze nie rozumiała, ale małżeństwo miało stać się jej klatką, czy tego chciała, czy nie.
Poprzedniej nocy, po naszym pocałunku, wróciłem na imprezę, żeby upić się do nieprzytomności i natknąłem się na swojego ojca-bydlaka oraz Rocca Scuderi. Rozmawiali o Giannie; miała poślubić jakiegoś starego zgreda, który był znany z traktowania kobiet twardą ręką. Nic wtedy nie powiedziałem, ponieważ znałem ojca. Gdyby pomyślał, że proszę o rękę Gianny, ponieważ jej pożądam, lubię ją lub chcę ją chronić przed gorszym losem, nigdy nie zgodziłby się mnie z nią zeswatać.
Teraz, rankiem, po prezentacji prześcieradła, szybko złapałem Lucę, gdy razem z Arią ruszył do sypialni.
Chyba będziecie musieli, gołąbeczki, odłożyć miłosną gimnastykę na później. Muszę z tobą porozmawiać, Luca.
Luca i Aria odwrócili się do mnie. Aria oblała się rumieńcem i spojrzała do góry, na mojego brata, z mieszanką zmartwienia i zażenowania. Luca posłał mi wkurzone spojrzenie, po czym skierował wzrok na swoją żonę.
Idź sama. Sprawdź, czy służące spakowały wszystkie twoje rzeczy. Niedługo do ciebie przyjdę. – Szybko zniknęła w sypialni.
Prześcieradło było atrapą, co? Mój starszy brat oszczędził swoją dziewiczą pannę młodą.
Luca zgromił mnie wzrokiem, robiąc krok w moją stronę.
Ciszej, kurwa.
Co się stało? Wypiłeś za dużo i nie mógł ci stanąć? – zapytałem.
Spierdalaj. Jak gdyby alkohol kiedykolwiek mnie powstrzymał – powiedział.
No to o co chodzi?
Spiorunował mnie spojrzeniem.
Zaczęła płakać – wyznał.
Zaśmiałem się. Wyciągnąłem rękę, sięgając do kabury z nożem znajdującej się na jego przedramieniu i pociągnąłem za nią, odsłaniając małą ranę. Luca wyrwał mi się.
Zaciąłeś się.
Wyglądał, jakby rozważał, czy nie chciałby mnie poćwiartować na małe kawałeczki. Ponieważ nadal potrzebowałem jego pomocy, postanowiłem ograniczyć dokuczanie mu do minimum.
Wiedziałem. Zeszłej nocy powiedziałem Giannie, żeby nie martwiła się o Arię. Masz słabość do dam w opresji.
Ja nie… – Zmarszczył brwi. – Byłeś sam na sam z Gianną?
Skinąłem głową i odciągnąłem go od sypialni, w razie gdyby Aria próbowała nas podsłuchiwać. Przekazałaby wszystko siostrze.
Pocałowałem ją i smakuje nawet lepiej, niż wygląda – oznajmiłem.
Nie wierzę, kurwa, że w moją pierdoloną noc poślubną zaszedłeś dalej ode mnie – wymamrotał Luca.
Panie nie mogą się oprzeć mojemu wdziękowi.
Położył rękę na moim ramieniu.
To nie jest śmieszne, Matteo. Mafii z Chicago nie będzie do śmiechu, jeśli zaczniesz sobie rozdziewiczać ich dziewczyny.
Nikogo nie rozdziewiczyłem. Pocałowałem ją – zaznaczyłem.
Ta, jakby to miał być koniec.
Chcę ją rozdziewiczyć, ale nie jestem idiotą.
Luca przybrał wyraz twarzy mówiący „na pewno?”.
Chcę ją poślubić – oznajmiłem.
Luca zatrzymał się gwałtownie.
Powiedz mi, że żartujesz.
Nie żartuję. Właśnie dlatego potrzebuję twojej pomocy. Ojciec nie porozmawia w moim imieniu ze Scuderim, jeśli będzie myślał, że chcę Gianny z jakiegokolwiek innego powodu niż dla zemsty albo zrobienia jej na złość. Znasz go.
Więc co mam zrobić? – zapytał.
Pomóż mi go przekonać, że Gianna mnie nienawidzi i obraziła mnie, więc chcę ją poślubić, żeby była nieszczęśliwa – wyjaśniłem.
A tak nie jest? Ta dziewczyna cię nie znosi i właśnie dlatego jej pragniesz. Czym to się różni od historii, którą mamy powiedzieć ojcu?
Nie chcę, żeby była nieszczęśliwa.
Spojrzał na mnie z powątpiewaniem.
Ostateczny rezultat może być taki sam. Ona doprowadzi cię do szaleństwa. Zdajesz sobie z tego sprawę, prawda? Naprawdę nie jestem pewien, czy chcę mieć ją u siebie, w Nowym Jorku.
Jakoś sobie z tym poradzisz. A Aria ucieszy się, że jest przy niej siostra – zauważyłem.
Ty naprawdę myślisz, że to przemyślałeś, co?
Bo przemyślałem. Ojciec i tak niedługo wybierze dla mnie jakąś sukę, która sprawi, że będę nieszczęśliwy – stwierdziłem.
Więc wolisz sam wybrać sobie sukę, która sprawi, że będziesz nieszczęśliwy.
Strząsnąłem z siebie jego dłoń.
Gianna nie jest suką.
Chcesz mnie przez nią uderzyć – oznajmił Luca, uśmiechając się krzywo.
Jest wiele powodów, dla których chciałbym cię uderzyć.
Chodź. Poszukamy ojca. – Pokręcił głową.
Ruszyliśmy korytarzem i w dół schodów w stronę biura ojca. Właśnie wychodził z pokoju. Przybrałem wkurzoną minę.
Nie wierzę, kurwa, w jej tupet – krzyknąłem.
Nic na to nie poradzisz – powiedział Luca, a następnie zwrócił się do ojca. – Ruda córka Scuderiego sprowokowała Matteo.
Ojciec uniósł brwi, ukazując umiarkowane zainteresowanie.
Jak? – Gestem zaprosił nas do biura, a następnie zamknął za nami drzwi.
Udawałem wściekłego, podczas gdy Luca wymyślił niedorzeczną historię, na której końcu Gianna zapewniła mnie, że jej ojciec nigdy nie oddałby jej Nowemu Jorkowi i że nikt go do tego nie przekona.
Powiedziała to tak, jakbym był od niej gorszy. Ta suka musi za to zapłacić. Nie obchodzi mnie, czego chce. Chcę ją w swoim łóżku.
W oczach ojca pojawiło się podekscytowanie. Ten sadysta naprawdę kupił tę bajeczkę, ponieważ w jego pokręconym, głodnym władzy, zwyrodniałym umyśle miała ona sens.
Chyba mógłbym porozmawiać ze Scuderim. Z chęcią się jej pozbędzie. Ciężko ją poskromić. – Uśmiechnął się szerzej. – Będziesz musiał nauczyć ją manier, Matteo.
Nie martw się – powiedziałem. Zamierzałem nauczyć ją wielu rzeczy.
Dwa dni później mój ojciec i Scuderi dogadali się, a Gianna została moja. Teraz musiałem tylko znaleźć dobrą chwilę na to, żeby jej o tym powiedzieć.

***

Gianna
Czcionka niedostępna w Wordzie
Czasami nocą, kiedy odtwarzałam w głowie nasz pocałunek, zastanawiałam się, czy Matteo i ja naprawdę bylibyśmy takim złym pomysłem, ale pewnego dnia Aria zadzwoniła i powiedziała mi o tym, że widziała, jak Luca ją zdradza. Była to pobudka, której tak potwornie potrzebowałam. Mężczyźni z mafii zawsze zabijali, zawsze zdradzali i zawsze niszczyli wszystko, czego się dotknęli. Nie zamierzałam nikomu pozwolić na to, żeby mnie tak traktował. Nie chciałam nawet dawać im na to szansy. Chociaż moje ciało bardzo pragnęło znowu pocałować Matteo, postanowiłam go od siebie odtrącić. Ta jedna pieszczota to już i tak zbyt wiele. Gdybym znowu pozwoliła mu się do siebie zbliżyć, nigdy nie dałby mi spokoju.
Oczywiście, gdy w kilka tygodni po ślubie Arii przyjechałam do Nowego Jorku, Matteo był w mieszkaniu Luki, żeby zjeść z nami kolację. Szeroki uśmiech, jaki mi posłał, kiedy siostra prowadziła mnie do stołu, sprawił, że krew się we mnie zagotowała. Powiedział komukolwiek o naszym pocałunku? Ja nie podzieliłam się tym sekretem nawet z Arią, a mówiłam jej wszystko. To miała być długa kolacja.

***

Następnego dnia przekonałam Arię, żeby zabrała mnie do klubu na tańce, ponieważ rozpaczliwie chciałam zapomnieć o Matteo. Właśnie wtedy po raz pierwszy spróbowałam wolności i z pewnością smakowała dobrze. Nie tak dobrze jak Matteo, przypominał mi wkurzający głosik, lecz wkrótce został zagłuszony dudnieniem muzyki na parkiecie w Sphere. To było ożywcze doświadczenie – nieznajomi rozbierali mnie wzrokiem, pragnęli mnie. Nigdy wcześniej nie byłam tak seksownie ubrana, ponieważ nigdy mi na to nie pozwolono i co dziwne, czułam, że mam władzę. Tańczyłam z jakimś wysokim gościem, kiedy nagle odepchnął go na bok nie kto inny, jak Matteo pierdolony Vitiello.
Co ty, kurwa, robisz? – warknął.
Co ty, kurwa, robisz? To nie twój interes. – Mój partner do tańca odzyskał równowagę i podszedł do nas, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Matteo uderzył go pod żebrami, przez co tamten uklęknął; zaraz znaleźli się przy nas dwaj ochroniarze i odciągnęli go.
Stałam kompletnie oniemiała.
Czy ty, kurwa, zwariowałeś?
Matteo zbliżył twarz do mojej i złapał mnie za ramię.
Już nigdy tego nie zrobisz. Nie pozwolę ci zabawiać się z innymi facetami – oznajmił.
Z nikim się nie zabawiałam. Po prostu tańczyłam. – Wtedy dotarły do mnie jego słowa. – Z innymi facetami? Więc myślisz, że tylko dlatego, że cię raz pocałowałam, możesz mi mówić, co powinnam robić ze swoim życiem? Wiadomość z ostatniej chwili: nie jestem twoją własnością, Matteo.
Uśmiechnął się chytrze.
Och, ależ jesteś. – Przeciągnął wzrokiem po moim skąpo ubranym ciele, zatrzymując się na chwilę na nagich nogach. – Każdy centymetr twojego ciała należy do mnie.
Strząsnęłam jego rękę.
Jesteś nienormalny. Nie zbliżaj się do mnie. – Nie mówiąc już nic więcej, ruszył za Lucą, ale zostawił ze mną jednego ze swoich głupich goryli. Byłam tak zła, że chciałam za nim pobiec i zacząć okładać go pięściami, by zetrzeć go na proch.
Zamiast tego podeszłam do Arii, która zamarła na środku parkietu; wyglądała na zagubioną.
Co za dupek – wymamrotałam.
Po chwili spojrzała na mnie.
Kto?
Matteo. Miał czelność zabronić mi tańczyć z innymi facetami. A kim on niby jest? Moim właścicielem? Walić go. – Aria wyglądała, jakby myślami była daleko stąd. – Wszystko dobrze?
Skinęła głową.
Tak. Chodźmy do baru. – Fagasy Luki, Romero i Cesare, ruszyli za nami i Aria nakrzyczała na nich. – Możecie pilnować nas z daleka? Doprowadzacie mnie do szału.
Osłupiała patrzyłam, jak szybkim krokiem idzie do baru i zamawia dla nas drinki. Romero i Cesare bacznie przyglądali się nam z daleka. No i skończyła się wolność i dobra zabawa. Znowu poczułam złość na Matteo, ale ją przełknęłam. Nie chciałam pozwolić mu zepsuć sobie wieczora.
Możesz iść tańczyć – powiedziała Aria, posyłając mi słaby uśmiech i chwytając drink, jakby to było jej koło ratunkowe.
Za jakiś czas. Pobladłaś.
Nic mi nie jest.
Nie wyglądała, jakby nic jej nie było i nie byłam pewna, dlaczego nie chciała mi powiedzieć, o co się martwiła. Jednak nie miałam prawa narzekać. W końcu sama nie przyznałam się jej jeszcze do pocałunku.
Muszę do ubikacji – poinformowałam ją po kilku minutach ciszy.
Ja muszę chwilę posiedzieć.
Zawahałam się, zastanawiając się, czy powinnam ją tak zostawiać, ale przecież nie była sama. Dzięki zaborczości Luki Romero nie spuszczał z niej wzroku.
Ruszyłam na tył baru, gdzie znajdowały się łazienki, starając się nie wyładowywać złości na Cesare, który chodził za mną jak wkurzający cień. Kiedy kilka minut później wróciłam do baru, rozpętało się piekło. Cesare wspierał chwiejącą się Arię, podczas gdy Romero trzymał nóż wbity w nogę jakiegoś obleśnego typa.
Pójdziesz za mną. Jeśli spróbujesz uciec, zginiesz – warknął Romero.
Aria? – wyszeptałam. Serce łomotało mi w piersi. Wyglądała, jakby mnie nie słyszała.
Weź jej drinka. Ale nie pij – rozkazał mi Cesare. Podniosłam szklankę, zbyt roztrzęsiona, żeby wkurzać się na protekcjonalny ton jego głosu.
Ruszyliśmy na tyły budynku, a następnie zeszliśmy do piwnicy. Aria ledwo mogła ustać na nogach. Przez cały czas przebywałam obok niej. Kiedy weszliśmy do czegoś, co wyglądało na biuro, moje spojrzenie przesunęło się na rozłożonego w fotelu Matteo. Przyjrzał mi się, po czym omiótł wzrokiem otoczenie. Wstał.
Co się dzieje?
Prawdopodobnie tabletka gwałtu – wyjaśnił Romero.
Tabletka gwałtu? Spojrzałam zmrużonymi oczami na dupka, który odurzył moją siostrę. Chciałam go skrzywdzić, lecz w twarzy Matteo zobaczyłam coś, dzięki czemu wiedziałam, że moje pragnienie zostanie spełnione. Obiecały mi to jego oczy. Zdawałam sobie sprawę z tego, jak chore to było, jednak z jakiegoś powodu jeszcze bardziej chciałam go za to pocałować.
Coś było ze mną bardzo nie tak.

***

Zanim Luca i Matteo zaczęli zajmować się tym bydlakiem, odesłano mnie i Arię. Romero wyprowadził nas przez tylne drzwi na zewnątrz, gdzie czekał na nas SUV. Kiedy usiadłam na tylnym siedzeniu i Aria położyła głowę na moich kolanach, poczułam ukłucie w sercu. Była taka bezbronna. Głaskałam jej blond włosy, słuchając jej paplaniny. Przeraziło mnie to, że ktoś chciał ją skrzywdzić. Chyba po raz pierwszy cieszyłam się z obecności ochroniarzy. Gdyby nie oni, to ten chory sukinsyn porwałby Arię i ją zgwałcił. Ale teraz miał dostać to, na co zasłużył i, co dziwne, nie przeszkadzało mi to. Nienawidziłam mafii i tego, co sobą reprezentowała, lecz w tej chwili nie potrafiłam zmusić się do tego, żeby współczuć facetowi, który zaatakował Arię. Może to był znak tego, jak bardzo to życie mnie ukształtowało, jak bardzo popaprana byłam. Nie mogłam zapomnieć wyrazu twarzy Matteo. Tej iskry podekscytowania, kiedy wyciągał nóż, zanim wyszłam z pokoju z Arią. On i Luca byli bestiami. Nie miałam jeszcze pewności, kto z tej dwójki był bardziej niebezpieczny, ale, co najgorsze, części mnie spodobała się ta potworna odsłona Matteo.

***
Minął prawie miesiąc, odkąd po raz ostatni widziałam Matteo. Z jakiegoś powodu nadal nie mogłam zapomnieć tego, jak powiedział, że byłam jego. Za każdym razem, gdy wspominałam nasz pocałunek, pozwalałam tym słowom wysunąć się na pierwszy plan moich myśli, pozwalając złości wymieść całe pożądanie. A nadal wspominałam ten głupi pocałunek, ponieważ sprawy w domu miały się bardzo źle. Cały czas kłóciłam się z ojcem, głównie przez mój nawyk mówienia tego, co przychodziło mi na myśl; właśnie to zrobiłam dzisiaj.
Mam w dupie, czego się ode mnie oczekuje.
Matka uciszyła mnie, patrząc na mnie szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami, ale ja już dawno przestałam kogokolwiek słuchać. Jeśli jeszcze choć raz miałabym usłyszeć od ojca, że powinnam zachowywać się jak kobieta z klasą, chyba bym zwariowała.
Dlaczego tak trudno ci to zrozumieć? Nie chcę być damą, a już na pewno nie chcę zostać dobrą żoneczką jakiegoś dupka z mafii. Wolałabym poderżnąć sobie gardło, niż tak skończyć.
Chociaż dobrze wiedziałam, co zaraz nastąpi, nawet nie próbowałam zrobić uniku. Ojciec uderzył mnie otwartą dłonią w twarz. To był jeden z jego lżejszych ciosów, co zazwyczaj nie zwiastowało niczego dobrego. Bił mocno, tylko jeśli brakło mu słów, żeby złamać mojego ducha. Kiedy uderzenia były słabsze, wiedziałam, że nie spodoba mi się to, co zaraz powie. Złapał mnie silnie za ramiona, zmuszając do spojrzenia sobie w oczy.
To może zacznij już szukać jakiegoś ostrego noża, Gianno, ponieważ Vitiello i ja postanowiliśmy wydać cię za jego syna, Matteo – oznajmił.
Otworzyłam szeroko usta.
Co?
Musiałaś zrobić na nim niezłe wrażenie, ponieważ sam poprosił ojca, żeby to załatwił.
Nie zrobisz tego! – wrzasnęłam.
Zrobię. I to nie był mój pomysł. Matteo zdawał się nalegać na poślubienie ciebie.
Co za bydlak.
Ojciec zacisnął dłonie i skrzywiłam się z bólu. Lily patrzyła szeroko otwartymi, niebieskimi oczami. Ona i Aria doświadczały czasem brutalniejszej strony naszego ojca, jednak zazwyczaj rezerwował policzkowanie i okrucieństwo dla mnie – swojej złej córki.
Właśnie dlatego cieszę się, że nie będziesz już na naszym terytorium. Jeśli wydałbym cię za któregoś z naszych żołnierzy, musiałbym ukarać jednego z naszych za pobicie cię na śmierć za twoją bezczelność. Ale jeśli Matteo Vitiello postanowi wbić w ciebie trochę rozsądku, nie będę musiał nic robić, ponieważ nie mogę ryzykować wojny z Nowym Jorkiem.
Przełknęłam urażoną dumę. Wiedziałam, że lubił mnie najmniej i tak naprawdę nie potrzebowałam jego aprobaty czy czułości, lecz te słowa i tak zabolały. Matka, oczywiście, nic nie powiedziała, tylko wpatrywała się w swój talerz, składając i rozkładając głupią serwetkę. Oczy Lily zaszły łzami, jednak rozumiała, żeby nie otwierać ust, gdy ojciec był w słabym nastroju. Ona i Aria zawsze miały lepszy instynkt samozachowawczy ode mnie.
Kiedy to postanowiłeś? – zapytałam twardo, chcąc ukryć swoje uczucia.
Matteo przyszedł do mnie z ojcem zaraz po ślubie Arii.
I nagle zdałam sobie sprawę z tego, kiedy Matteo postanowił mnie poślubić. To było w dzień po naszym pocałunku, po tym, jak powiedziałam mu, że nigdy nie zostanę jego żoną. Ten arogancki dupek nie potrafił znieść ataku na swoje ego. Zamierzał zostać moim mężem, żeby coś udowodnić – zawsze dostawał to, czego chciał i to on miał władzę, podczas gdy ja byłam marionetką w rękach mafii.
Nie wyjdę za niego ani nikogo innego. Nie obchodzi mnie, co powiesz. Nie obchodzi mnie, co mówi rodzina Vitiello. Nic mnie to, kurwa, nie obchodzi.
Ojciec potrząsnął mną tak mocno, że zadźwięczało mi w uszach.
Zrobisz, co ci każę, dziewczyno, albo, przysięgam, będę cię bił, aż zapomnisz, jak masz na imię – zagroził.
Zgromiłam go wzrokiem. Nigdy nie nienawidziłam kogoś równie mocno, co mężczyzny stojącego teraz przede mną, a jednak część mnie, jakaś pełna nadziei, głupia, słaba część mnie go kochała.
Po co to robisz? To nie jest konieczne. Już oddaliśmy im Arię, żeby zawrzeć pokój. Dlaczego zmuszasz mnie do małżeństwa? Dlaczego nie możesz pozwolić mi pójść do college’u i być szczęśliwą?
Skrzywił się z obrzydzeniem.
Pójść do college’u? Naprawdę jesteś aż tak głupia? Zostaniesz żoną Matteo. Będziesz mu grzała łóżko i rodziła dzieci. Koniec dyskusji. A teraz idź do swojego pokoju, zanim stracę cierpliwość.
Lily posłała mi błagające spojrzenie. Moja młodsza siostra przejęła dawny obowiązek Arii i teraz to ona pilnowała, żebym nie wpadała w kłopoty. Gdyby nie ona, kontynuowałabym kłótnię. Nie obchodziłoby mnie, ile razów wymierzyłby mi ojciec; nie zmieniłoby to mojego zdania.
Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do pokoju, gdzie chwyciłam za telefon i rzuciłam się na łóżko. Szybko wybrałam numer Arii, która odebrała po drugim sygnale. Na dźwięk jej głosu powstrzymywane do tej pory łzy wypłynęły mi z oczu. Przynajmniej nasz cholerny ojciec ich nie zobaczył.
Aria – wyszeptałam. Łzy już zaczynały płynąć szybciej.
Co się stało, Gianna? Co się dzieje? Stała ci się krzywda?
Ojciec oddaje mnie Matteo. – Te słowa brzmiały tak niedorzecznie. Nikt ze świata zewnętrznego nie potrafiłby ich zrozumieć. Nie byłam jakimś meblem, który mógł zostać komuś przekazany, a jednak właśnie tak wyglądała moja rzeczywistość.
Jak to: oddaje cię Matteo? – powtórzyła.
Salvatore Vitiello powiedział ojcu, że Matteo chce się ze mną ożenić. Ojciec się zgodził!
Ojciec ci to wyjaśnił? Nie rozumiem. Przecież jestem w Nowym Jorku. Nie musi wydawać cię za niego.
Nie wiem. Może chciał mnie ukarać za to, że mówię, co myślę. Wie, jak bardzo nie cierpię naszych mężczyzn i jak nienawidzę Matteo. Chce, żebym cierpiała. – To nie była do końca prawda. Tak naprawdę nie nienawidziłam Matteo, przynajmniej nie bardziej niż każdego innego członka mafii. Nienawidziłam tego, co sobą reprezentował i co robił, nienawidziłam tego, że poprosił ojca o moją rękę, jakby moje zdanie się w ogóle nie liczyło.
Gianna… Tak mi przykro. Może poproszę Lucę, by przekonał Matteo do zmiany zdania. – zaproponowała.
Nie bądź naiwna, Aria. Luca wie. Jest bratem Matteo i przyszłym capo. Takie decyzje nie zapadają bez jego wiedzy.
Kiedy podjęli tę decyzję? – zapytała.
Po tym, jak byłam na tyle głupia, żeby go pocałować.
Kilka tygodni temu, jeszcze przed tym, jak cię odwiedziłam. – Nie mogłam jej powiedzieć, że zdarzyło się to na jej ślubie. Wtedy zaczęłaby obwiniać za to siebie.
Nie wierzę! Zamorduję go. Wie, jak bardzo cię kocham. Wie, że znalazłabym jakiś sposób, by do tego nie dopuścić.
W tej chwili Aria zabrzmiała jak ja i chociaż moje serce urosło z miłości do niej, ponieważ była gotowa mnie chronić, to nie mogłam na to pozwolić. Może tego nie widziała, ale Luca był potworem i nie chciałam, żeby ją skrzywdził, na pewno nie z mojego powodu; tym bardziej że już i tak było na cokolwiek za późno.
Nie rób sobie przeze mnie problemów. Już jest za późno. Nowojorczycy i nasi przypieczętowali umowę. Dokonało się, a Matteo nie wypuści mnie ze swoich łapsk.
Nie miałam co do tego wątpliwości. Nawet gdyby już mnie nie chciał, to nigdy by tego nie przyznał. Zawsze sądziłam, że uda mi się uniknąć ślubu i znajdę jakiś sposób na pójście do college’u oraz ułożenie sobie życia poza światem mafii.
Chcę ci pomóc, tylko nie wiem jak – powiedziała ponuro Aria.
Kocham cię, Aria. Nie podcięłam sobie żył tylko dlatego, że po ślubie zamieszkam z tobą w Nowym Jorku. – Nigdy nie uznawałam samobójstwa za realną opcję, nigdy nie czułam się na tyle nieszczęśliwa, żeby to zrobić, lecz czasami sprawy wyglądały tak, jakby to był jedyny wybór, jaki mi pozostał. Jedyny sposób na to, by samej zadecydować o własnym losie i zniszczyć plany mojego ojca. Jednak nigdy nie zamierzałam tego tak naprawdę zrobić. Nie potrafiłabym skrzywdzić w ten sposób swojego rodzeństwa i pomimo beznadziejnej przyszłości, jaka mnie czekała, zbyt mocno chwytałam się życia.
Gianna, jesteś najsilniejszą osobą, jaką znam. Obiecaj, że nie zrobisz nic głupiego. Jeśli zrobisz coś sobie, to nie będę mogła z tym żyć.
Jesteś o wiele silniejsza ode mnie. Ja tylko dużo gadam i postępuję brawurowo, ale to ty jesteś twarda. Poślubiłaś Lucę, mieszkasz z nim. Nie wyobrażam sobie takiego życia. – W Nowym Jorku widziałam przebłyski mrocznej duszy Matteo, kiedy obiecał mi zabić dla mnie faceta, który zaatakował Arię, i potem gdy był pokryty krwią jak Luca. W tych oczach nie było żalu ani poczucia winy. Czasami zdawało mi się, że to on był bardziej niebezpieczny z tej dwójki, ponieważ nie potrafił nad sobą panować. Niekiedy myślałam, że swoją towarzyskością ukrywał to, jaki popaprany był.
Coś wymyślimy, Gianna – powiedziała Aria.
Jednak nie mogła nic zrobić.

***

Tego wieczora Matteo pierdolony Vitiello miał czelność do mnie zadzwonić. Zignorowałam go. Nie było, kurwa, takiej opcji, żebym z nim teraz rozmawiała. Nie po tym, co zrobił. Jeśli myślał, że to koniec i że już wygrał, to się grubo mylił.

9 komentarzy: