czwartek, 11 czerwca 2026

Wydawnictwo Egmont Komiks pt.: „Asteriks. Obeliks i spółka. Tom 23” - Recenzja

Zapraszam na recenzję komiksu pt.: „Asteriks. Obeliks i spółka Tom 23”, który otrzymałam od Wydawnictwa Egmont (współpraca reklamowa baterowa).











Zbliżają się urodziny Obeliksa, a mieszkańcy wioski zaczynają się dziwnie zachowywać. Wszystko dlatego, że szykują dla niego prezent i to nie byle jaki. Zamierzają umożliwić mu spuszczenie manta całemu legionowi rzymskiemu stacjonującemu w Rabarbarum. Dla Obeliksa powinien być to prezent idealny, w końcu to bardzo waleczny Gal. Niestety ich plany docierają do Juliusza Cezara, a on nie zamierza tego tak po prostu zostawić. Wręcz przeciwnie, wymyśla sposób, jak raz na zawsze pozbawić Galów chęci do wojaczki. Na jaki pomysł wpadnie? Czy mu się uda? Czy prezent na urodziny Obeliksa będzie trafiony? Czy uda się go zrealizować?

Za nami kolejny tom przygód Asteriksa, z którym doskonale się bawiłam. Dla mnie to powrót do lat młodości, a dla moich dzieci po prostu ciekawa przygoda. Jako dziecko uwielbiałam wszystko, co związane z Asteriksem, czytałam zarówno książki, komiksy, jak i oglądałam filmy. Jak podobała nam się nowość wydawnictwa Egmont (a raczej nowe wydanie, bo komiks jest znany od lat)? Zdecydowanie bardzo. Komiks okazał się ciekawy, wciągający, pełen przygód.

Jednak książka to nie tylko komiks i według mnie to ogromna zaleta. Co w takim razie jeszcze w niej znajdziemy? Ponad czterdzieści stron dodatków, a w nich poznamy okoliczności powstawania albumu, zobaczymy archiwalne materiały i dowiemy się wielu ciekawostek o bohaterach, autorach i historii.

Wizualnie komiks jest naprawdę ciekawy. Ilustracje przyciągają wzrok i zachęcają do czytania.

„Asteriks. Obeliks i spółka Tom 23” to moim zdaniem książka, w której znajdziemy ciekawy komiks, a także wiele ciekawostek, okoliczności powstania album i dużo więcej. Z przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10





Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Egmont oraz na FB Egmont Polska



Asteriks. Obeliks i spółka Tom 23

niedziela, 7 czerwca 2026

Wydawnictwo Novae Res Książka pt.: „Nie ma we mnie m…” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Nie ma we mnie m…”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res (współpraca reklamowa baterowa).






Abigail Gladen jest pisarką, którą uwielbiają ludzie. Jej historie miłosne zachwycają, poruszają serca. Niejedna kobieta marzy, aby taką przeżyć. Można by pomyśleć, że jest kobietą w szczęśliwym związku. Nic bardziej mylnego. Jej serce pękło i to niejednokrotnie. Teraz jest zamknięte, a ona przestała wierzyć, że miłość istnieje poza historiami napisanymi na stronach książek.
Adam Hunt jest autorem wielu felietonów, jednak powstały one wcześniej. Kiedyś nie miał najmniejszego problemu z ich pisaniem, teraz nie wychodzi mu nic wartościowego. Pewnego dnia wpada jednak na pewien pomysł. Po obejrzeniu, w telewizji wywiadu przeprowadzonego z Abigail, postanawia stworzyć o niej artykuł. Wtedy jeszcze nie wie, jak wiele niebawem zmieni się w jego życiu.
Oboje skrywają w sobie tajemnice, oboje mają swoją przeszłość. To nie będzie prosta znajomość, nie będzie miłości od pierwszych chwil. To będzie czas pełen rozmów, niekiedy dość trudnych. To będą chwile, w których będą musieli podjąć niejedną decyzję. Czy dadzą radę? Czy otworzą swoje serca? Czy poradzą sobie z przeszłością, z przeciwnościami losu? Czy odnajdą swoje szczęście nie tylko w życiu zawodowym, ale również w prywatnym?

Ta historia skradła mi serce. Była ciekawa, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To nie tylko opowieść o miłości, ale również bólu, tęsknocie, przeszłości, o której trudno zapomnieć. To jedna z tych pozycji, o której nie zapominam zaraz po skończeniu ostatniej strony.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się dość szybko. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór, od której ciężko było mi się oderwać, aż nie dotarłam do ostatniej strony. Jak już wspomniałam, była pełna emocji, dość różnorodnych, które pozostały ze mną jeszcze na jakiś czas po przeczytaniu ostatniego słowa.

Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani. Nie byli idealni, a wręcz przeciwnie. Oboje mieli wady i zalety, a to sprawiło, że byli bardziej realistyczni, że można było się z nimi utożsamiać.

„Nie ma we mnie m…” to książka, w której znalazłam historię, która skradła moje serce. Z wielką przyjemnością polecam.



Moja ocena – 9\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Novae Res oraz na FB



Nie ma we mnie m…

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Wydawnictwo Insignis Książka pt.: „Tajne godziny” - Recenzja

Zapraszam na recenzję książki pt.: „Tajne godziny”, którą otrzymałam od Wydawnictwa Insignis (współpraca reklamowa baterowa).





Minęło dwa lata od powołania komisji Monochrome. Miała wykrywać nieprawidłowości, badać działanie brytyjskich służb specjalnych. Tylko wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał, aby prawda nie wyszła na jaw. Co prawda oddelegowani do niej urzędnicy, Griselda Fleet i Malcolm Kyle, otrzymali nieograniczony dostęp do poufnych archiwów, jednak to tylko pozory. Pewnego dnia pojawia się teczka z napisem OTIS, która wiele skrywa, wiele zmieni. Kim naprawdę są Szpiedzy i urzędasy, politycy i ich asystenci, karierowicze, wyrobnicy? Co robią, kiedy nikt nie widzi? Jakie tajemnice są chronione za wszelką cenę? Czy uda się je odkryć?

Książka z naprawdę ciekawym pomysłem na fabułę i dość dobrą realizacją. Zaciekawiła mnie praktycznie od samego początku i to na tyle, że pragnęłam poznać ciąg dalszy, bez odrywania się od niej. To opowieść pełna sekretów, tajemnic, które rozwiązywane są pomału.
Akcja sprawnie poprowadzona, momentami dość szybka, w innych momentach wolniejsza. Mamy trochę opisów, które ją zwalniają. Czy to wada? Moim zdaniem nie, dla mnie to była chwila oddechu, moment na przemyślenia. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi sporo emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.

Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani, różnorodni. Tym razem nie powiem Wam o nich nic więcej, ponieważ zdradziłabym zbyt dużo z fabuły.

„Tajne godziny” to książka z ciekawą fabułą, po którą moim zdaniem warto sięgnąć. Polecam.



Moja ocena – 8\10



Serdecznie zapraszam na stronę Wydawnictwo Insignis oraz na FB



Tajne godziny